"Polityczny lincz w Brukseli" na węgierskim kandydacie na komisarza do KE

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
1 października 2019, 11:13
Węgry, zdjęcie ilustracyjne
Węgry/ShutterStock
O „politycznym linczu w Brukseli” pisze we wtorek prorządowa prasa węgierska po wydaniu przez komisję prawną Parlamentu Europejskiego negatywnej opinii o węgierskim kandydacie na komisarza Laszlo Trocsanyim.

„Zdaniem grupy (rządzącej na Węgrzech koalicji) i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej w PE doszło do politycznego linczu na , bo obronił węgierskich obywateli przed masową nielegalną migracją i jako minister sprawiedliwości stworzył ochronę granicy” – napisał dziennik „Magyar Hirlap”.

Przyszła przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen poprosiła w poniedziałek rządy Rumunii i Węgier o przedstawienie nowych kandydatów na komisarzy. Komisja prawna Parlamentu Europejskiego wcześniej potwierdziła, że kandydaci z tych krajów - Rovana Plumb, która miała zajmować się transportem, oraz Laszlo Trocsanyi, który miał dostać tekę sąsiedztwa i rozszerzenia - nie są w stanie wykonywać swoich funkcji ze względu na konflikt interesów.

"Magyar Hirlap" przytoczył opinię rządu, że „lewicowi proimigranccy posłowie Parlamentu Europejskiego z zemsty nie zgodzili się na to, by nowa Komisja Europejska miała członka, który pomógł obronić Węgry przed migracją”.

Również inny prorządowy dziennik „Magyar Nemzet” pisze o linczu politycznym, podkreślając, że komisja prawna PE wyrzucała Trocsanyiemu udział w działalności Kancelarii Adwokackiej Nagy i Trocsanyi, mianowanie współwłaściciela kancelarii swym osobistym doradcą jako ministra sprawiedliwości, zawartą przez kancelarię umowę dotyczącą rozbudowy elektrowni atomowej w Paksu, a także związki z Rosją. Co do tej ostatniej kwestii prasa opozycyjna pisała wcześniej, że chodzi o dwóch Rosjan podejrzanych o handel bronią, których Węgry odesłały w 2018 r. do Rosji, odmawiając ich ekstradycji do Stanów Zjednoczonych.

Według komentatora dziennika Laszlo Szoecsa, Trocsanyi został odrzucony przez komisje PE nie dlatego, że jego kancelaria prawna pracowała dla rządu, lecz „dlatego, że jest człowiekiem (premiera Węgier) Viktora Orbana, a co więcej, jako były minister sprawiedliwości był kluczową osobą w rządzie”.

Lewicowy dziennik „Nepszava” nazywa wyznaczenie przez Orbana w miejsce Trocsanyiego szefa stałego przedstawicielstwa Węgier przy Unii Europejskiej Olivera Varhelyiego rządowym „planem B”. „Viktor Orban nie doszedł do ściany, nie zaryzykował, że przez niego (tj. Trocsanyiego) cała Komisja Europejska upadnie w głosowaniu” – pisze gazeta.

Dziennik pisze, że nowy węgierski kandydat miałby otrzymać tę samą tekę, dodaje jednak, że „według naszych informacji Oliver Varhelyi jest bardzo niepopularny w Komisji Europejskiej, gdyż wielu uważa jego styl za arogancki”.

„Magyar Nemzet” pisze, że nowy węgierski kandydat na komisarza może zostać przesłuchany przez komisję prawną PE najwcześniej w przyszłym tygodniu.

>>> Czytaj też: FT: Kurz to cudowne dziecko i przedmiot zazdrości partii centroprawicowych

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj