statystyki

Wyrok TSUE ws. frankowiczów [KOMENTARZE PRAWNIKÓW I EKONOMISTÓW]

3 października 2019, 14:13 | Aktualizacja: 03.10.2019, 17:40
Źródło:PAP
Frank szwajcarski

Frank szwajcarskiźródło: Bloomberg
autor zdjęcia: Stefan Wermuth

Wyrok idzie dalej niż opinia rzecznika, konsument wygrał w Luksemburgu; przez polskie sądy przetoczy się fala pozwów w sprawie kredytów frankowych - to tylko niektóre komentarze prawników i ekonomistów po ogłoszonym dziś wyroku TSUE.

Strzyżowska: Wyrok TSUE w sprawie kredytów frankowych idzie dalej niż opinia rzecznika

- Wyrok idzie dalej niż opinia rzecznika. Konsument wygrał w Luksemburgu - komentuje z Luksemburga dla gazetaprawna.pl mec. Beata Strzyżowska. Umowy frankowe mogą być unieważniane w sądach. Mecenas Beata Strzyżowska podkreśla, że teraz sądy krajowe nie mogą ignorować wyroku TSUE. Jeśli sędzia nie będzie się zgadzać z postanowieniem, to sam będzie musiał zadać pytanie prejudycjalne, bo wykładnia już obowiązuje.

Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że klauzule abuzywne (niedozwolone) muszą zniknąć z umowy. Co to oznacza dla frankowiczów? - To sąd krajowy decyduje, czy umowa po usunięciu klauzul może istnieć. A luk w niej uzupełnić się nie da - mówi gazetaprawna.pl mec. Strzyżowska z Kancelarii Radcy Prawnego Beata Strzyżowska. - W niektórych wzorach umów klauzule abuzywne dotykają "kręgosłupa" umowy. Jeśli zostaną usunięte, jako niedozwolone, wtedy ona upada - dodaje prawniczka.

>>> Czytaj też: TSUE po stronie frankowiczów. Zielone światło dla unieważnienia umowy kredytu [TREŚĆ WYROKU W PDF]

Mecenas Beata Strzyżowska podkreśla, że teraz sądy krajowe nie mogą ignorować wyroku TSUE. Jeśli sędzia nie będzie się zgadzać z postanowieniem, to sam będzie musiał zadać pytanie prejudycjalne, bo wykładnia już obowiązuje.

Jeśli umowa zostanie unieważniona, to następuje obowiązek zwrotu wzajemnych świadczeń przez strony. A to szczególnie dobra wiadomość dla konsumenta. - Kredytobiorca może się domagać zwrotu wpłaconych przez ostatnie 10 lat środków. Co prawda bank też zapewne chciałby wnieść takie roszczenie o zwrot tego co wypłacił konsumentowi, ale w tym przypadku przedawnienie następuje po upływie 3 lat - mówi Beata Strzyżowska. I przypomina, że jeśli upada umowa to upada też jej zabezpieczenie czyli hipoteka. Nieruchomość przestaje być obciążona.

Umowy bada się na dzień zawarcia. Sądy nie mogą ignorować wyroku.

W sytuacji gdyby konsument jednak chciał umowę utrzymać, wtedy będziemy mieć do czynienia z umową złotową, ale opartą o LIBOR. Mec. Strzyżowska nie zgadza się z opinią, że będzie to kuriozum na rynku kredytowym. - Dlaczego miałoby być? To sankcja dla przedsiębiorcy czyli banku, który wciskał umowę, czyli produkt kredytobiorcy, nie bacząc na to, czy jest  niego szkodliwa - tłumaczy Mecenas.

Umowa złotowa oparta o LIBOR? Garlacz: To sankcja dla przedsiębiorcy czyli banku

Mecenas Barbara Garlacz z Kancelarii Prawnej Barbara Garlacz przypomina, że to sąd krajowy musi ocenić, czy odesłanie do tabel kursowych dotyczy przedmiotu głównego umowy. Jeśli tak, a po ich usunięciu zmieni się charakter prawny umowy, to dyrektywa unijna nie sprzeciwia się unieważnieniu umowy. - W moim rozumieniu, indeksacja, czyli ryzyko walutowe to jest przedmiot główny, choć wykazać to w sądzie łatwo nie będzie, bo nadal często sądy uznają, że jest to świadczenie dodatkowe. Ale będziemy dążyć do zmiany tego stanowiska. Mecenas Garlacz podkreśla, że dwa główne skutki tej umowy to zielone światło dla unieważnienia umów we frankach oraz pozostawienie decyzji konsumentowi, który zdecyduje, czy chce ją unieważnić, czy zmienić na złotową z LIBOR-em.

W sytuacji gdyby konsument jednak chciał umowę utrzymać, będziemy mieć do czynienia z umową złotową, ale opartą o LIBOR. Mec. Strzyżowska nie zgadza się z opinią, że będzie to kuriozum na rynku kredytowym. - Dlaczego miałoby być? To sankcja dla przedsiębiorcy czyli banku, który wciskał umowę, czyli produkt kredytobiorcy, nie bacząc na to, czy jest  niego szkodliwa - tłumaczy mecenas Beata Strzyżowska.

>>> Czytaj też: KNF uspokaja: Banki są przygotowane na skutki orzeczenia TSUE

Prawnicy frankowiczów: Otwarta droga do wygrywania spraw z bankami

Prawnicy reprezentujący frankowiczów w sporach z bankami, którzy przyjechali w czwartek do Luksemburga, podkreślają, że wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE jest korzystny dla kredytobiorców. Ich zdaniem otwiera drogę frankowiczom do wygrywania spraw sądowych z bankami.

"Wyrok jest w 100 proc. korzystny dla polskich frankowiczów. (...) Spodziewaliśmy się go. Myślę, że możemy spodziewać się lawinowego wzrostu procesów sądowych, chociaż mam świadomość, że jak to zwykle bywa, nie wszyscy pójdą do sądu, bo na przykład nie wiedzą, że mogą. Z doświadczenia mogę powiedzieć, że 99 proc. tych umów zawiera nieuczciwe postanowienia" - powiedział PAP w Luksemburgu radca Kacper Sampławski z Forum Prawników Finansowych, który reprezentuje interesy frankowiczów.

Również wiceprezes stowarzyszenia "Stop bankowemu bezprawiu" Paweł Nogal powiedział PAP, że wyrok jest całkowicie korzystny dla frankowiczów. Jego zdaniem otwiera drogę właścicielom tych kredytów do wygrywania spraw w sądach z bankami.

"Do rzadkości należą orzeczenia sądów, które kwestionują abuzywność postanowień indeksacyjnych" - zauważył Nogal. Podkreślił, że "generalnie przyjęte jest stanowisko, że są to postanowienia abuzywne" ze względu na "rozłożenia ryzyka, informacje o rzeczywistym ryzyku kursowym, jak też jednostronność kształtowania kursu przez banki" czy nawet na "samą możliwość tego kształtowania"; to jego zdaniem "wyklucza ich traktowanie jako zgodnych z prawem". "Jeśli tak jest, to już od konsumenta zależy, czy chce kontynuować umowę bez tych warunków, czy chce ją w ogóle rozwiązać" - wskazał wiceprezes.

Piotr Kuczyński, TEP: TSUE zachował się bardzo racjonalnie

Piotr Kuczyński z Towarzystwa Ekonomistów Polskich: "Nasza giełda i rynek walutowy z niepokojem czekały na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie kredytów we frankach. Już 20 września zapowiedź ogłoszenia wyroku 3 października doprowadziła do dużego osłabienia naszej waluty, ale przed wyrokiem i po nim sytuacja się uspokoiła, a kursy wróciły do poziomów sprzed tej zapowiedzi. Przed wyrokiem Związek Banków Polskich (ZBP) szacował koszt niekorzystnego dla banków wyroku na 60 mld złotych. Agencja ratingowa Moody's twierdziła, że przekształcenie umowy o kredyt indeksowany do CHF w kredyt w złotych oprocentowany według stopy LIBOR oznaczałyby w najgorszym przypadku dla systemu bankowego koszt 20 mld złotych (1,5 razy większy niż zysk sektora za 2018 roku). Profesor Dariusz Filar szacował ten koszt na 35 mld złotych.

Jak widać, wyrok mógł poważnie zaszkodzić bankom, ale okazało się, że TSUE zachował się bardzo racjonalnie, a wyrok był zaiste salomonowy w związku z czym straty banków będą dużo mniejsze i do tego bardzo rozłożone w czasie. Owszem Trybunał zawyrokował, że jeśli umowa indeksowana (indeksowana, ale nie denominowana) do franków zawiera niedozwolone klauzule (o czym ma zadecydować polski sąd) to albo jest nieważna albo na wyraźne żądanie klienta może być kontynuowana.

Poza tym TSUE stwierdził też, że jeśli po usunięciu klauzul niedozwolonych umowa straci charakter walutowej „równocześnie podlegając stopie oprocentowania opartej na stopie obowiązującej w odniesieniu do tej waluty, prawo Unii nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu tych umów”. Mówiąc po polsku, TSUE w zasadzie wykluczył, sytuację, w której usunięcie klauzul niedozwolonych zamieniłoby kredyt frankowy na złotowy z oprocentowaniem jak dla szwajcarskiej waluty (czyli ujemnym). A to właśnie byłoby bardzo groźne dla banków – poza tym całkowicie absurdalne i nielogiczne.

Jak widać, banki nie stoją na straconej pozycji. Nie wiemy ilu „frankowiczów” pójdzie do sądu, chociaż kancelarie prawnicze z pewnością będą intensywnie grupowały kredytobiorców do pozwów grupowych. Koszty dla banków mocno rozłożą się w czasie. Nie dziwi więc to, że zarówno Adam Glapiński, prezes NBP, jaki i Jerzy Kwieciński, minister finansów, nawoływali do zachowania spokoju, twierdząc, że nic groźnego się nie wydarzył".

BCC: Szykuje się fala pozwów

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej otworzył drogę do przewalutowania kredytów frankowych - ocenił w czwartek Business Centre Club. Po korzystnym dla frankowiczów rozstrzygnięciu przez polskie sądy przetoczy się fala pozwów w sprawie kredytów frankowych - dodano.

"To ważny dzień zarówno dla frankowiczów, jak i polskiego sektora bankowego. Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej otworzył drogę do przewalutowania kredytów frankowych. Po pierwsze po kursie z dnia zaciągnięcia, po drugie przy zachowaniu korzystnego oprocentowania" - zaznaczyło BCC w czwartkowym komentarzu.

Według organizacji przedsiębiorców wyrok TSUE nie zmienia jednak bezpośrednio sytuacji indywidualnego kredytobiorcy. "Aby skorzystać z ewentualnego dobrodziejstwa płynącego z wyroku, kredytobiorca będzie musiał skierować sprawę do sądu krajowego. Korzystny dla frankowiczów wyrok oznacza jednak znaczne zwiększenie szans na wygraną, albowiem sąd krajowy, mimo iż formalnie nie jest związany wyrokiem TSUE, będzie musiał wziąć pod uwagę to, co wynika z orzeczenia TSUE. W przeciwnym razie, narazi się na uchylenie bądź zmianę swojego wyroku" – wyjaśnił ekspert prawny BCC Radosław Płonka.

Jego zdaniem należy założyć, iż po korzystnym dla frankowiczów rozstrzygnięciu przez polskie sądy przetoczy się fala pozwów w sprawie kredytów frankowych.

BCC zwróciło uwagę, że wyrok TSUE będzie miał wpływ na sytuację prawną konsumentów, nie wpłynie jednak na sytuację przedsiębiorców, którzy zaciągnęli zobowiązania w walutach obcych."Przedsiębiorcy pozostają pod mniejszą ochroną prawną, co jest nieuzasadnione. Przedsiębiorca jest profesjonalistą w zakresie prowadzonej działalności gospodarczej i nie w każdym przypadku jest równocześnie fachowcem w zakresie instrumentów finansowych" - podkreśliło BCC.

Rzecznik Finansowy: Wyrok poprawia pozycję "frankowiczów"

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej poprawia pozycję "frankowiczów" w sporach z bankami i może doprowadzić do ukształtowania się korzystnej dla nich linii orzeczniczej w polskich sądach - komentuje wyrok trybunału Rzecznik Finansowy Aleksandra Wiktorow.

Zdaniem Rzecznika Finansowego Aleksandry Wiktorow wyrok powinien zmobilizować osoby, które do tej pory nie podejmowały żadnych działań związanych ze swoją umową. Według niej im większa skala nowych pozwów i reklamacji, tym większa szansa na to, że banki wypracują racjonalne propozycje ugodowe.

"Orzeczenie Trybunału jest zbieżne z naszym stanowiskiem konsekwentnie prezentowanym w istotnych poglądach, które przedstawiamy na etapie postępowań sądowych" - powiedziała cytowana w czwartkowym komunikacie Wiktorow.

Zwraca ona uwagę, że część sądów zawieszała postępowania w oczekiwaniu na ten wyrok. To oznacza, że w najbliższych miesiącach można spodziewać się kolejnych wyroków, które ukształtują linię orzeczniczą polskich sądów. "Spodziewam się też zwiększonego napływu wniosków o +istotny pogląd+. Na dziś to najbardziej skuteczny sposób wspierania posiadaczy kredytów +walutowych+, wobec braku racjonalnych ofert polubownego rozwiązania sporu ze strony banków. Od początku działalności Rzecznika Finansowego, czyli października 2015 r., otrzymaliśmy już 1467 takich wniosków" - podkreśliła Rzecznik. Czytaj więcej >>>>

Balcerowski, analityk XTB: Złoty może ulec stopniowej aprecjacji

Zgodnie z opublikowanym dzisiaj wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, sądy krajowe nie mogą mieć możliwości zmiany niektórych warunków umowy kredytowej, które są niedozwolone, nowymi warunkami. Jednocześnie stwierdzono, że umowa kredytowa może zostać utrzymana po usunięciu klauzul abuzywnych wyłącznie, gdy po usunięciu tychże klauzul nie traci ona na ważności oraz jest zgodna z przepisami prawa polskiego. W przeciwnym razie, kiedy umowa nie można zostać utrzymana po usunięciu klauzul abuzywnych, kontrakt między bankiem a kredytobiorcą może zostać unieważniony. Zauważyć należy również, że to sąd każdorazowo będzie musiał określić czy dana klauzula (mówimy tutaj głównie o kwestii naliczonego spreadu) jest nadużyciem. Z orzeczenia TSUE można również wyciągnąć wniosek, że na gruncie prawa krajowego nie jest możliwe przewalutowanie kredytu wraz z utrzymaniem szwajcarskiej stawki LIBOR. Tym samym wydaje się, że bardziej prawdopodobną opcją jest anulowanie umów kredytowych, co w praktyce prawdopodobnie oznaczałoby konieczność zwrotu niespłaconego jeszcze kredytu w krótkim czasie (jednorazowo). Patrząc obiektywnie, aspekt ten może w pewnym stopniu ograniczać ilość napływających pozwów kredytobiorców.

Publikacja werdyktu TSUE wsparła notowania złotego do wszystkich głównych walut, najmocniej rzecz jasna w stosunku do franka szwajcarskiego. Taki stan rzeczy może wynikać zarówno z pozbycia się czynnika ryzyka, mniejszego prawdopodobieństwa nagłego wzrostu pozwów, a także zamykania pozycji krótkich na złotym, które otwierane były głównie pod czwartkową decyzję. Reakcja notowań polskich banków z największą ekspozycją na ten rodzaj kredytów była bardzo burzliwa, co mogło wynikać z różnych interpretacji wyroku. Ostatecznie notowania tychże banków na giełdzie zyskały, co również sugeruje, iż werdykt TSUE nie jest jednoznacznie dla nich niekorzystny. W związku z powyższym złoty może ulec stopniowej aprecjacji w kolejnych tygodniach, a potencjalny negatywny wpływ na sektor bankowy będzie zapewne znacznie mniejszy niż pierwotne wyliczenia ZBP.

Andrzej Prajsnar, Rynek Pierwotny: Warto zachować dystans

"Czwartkowy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie dotyczącej polskich „frankowiczów” trudno uznać za duże zaskoczenie. Właśnie dlatego reakcja rynków finansowych w nieco dłuższej perspektywie okazała się dość wstrzemięźliwa. Warto zdawać sobie sprawę, że faktyczne znaczenie wspomnianego wyroku będzie łatwiejsze do oceny dopiero po kilku latach. Na razie nie wiemy bowiem, ilu posiadaczy kredytów waloryzowanych kursem franka faktycznie zdecyduje się na rozpoczęcie sporu sądowego z bankiem. Jeżeli mobilizacja „frankowiczów” będzie spora, to można spodziewać się wydłużenia postępowań w sądach cywilnych. Nie wiadomo również, ilu posiadaczy kłopotliwych kredytów wybierze indywidualny pozew zamiast „tańszego”, ale bardziej kłopotliwego pod względem prawnym pozwu zbiorowego.

W związku z powyższym, warto zachować dystans wobec czwartkowego wyroku TSUE. Trudno oczekiwać, że w najbliższym czasie będzie on miał duży wpływ np. na rynek mieszkaniowy. Dane Komisji Nadzoru Finansowego wskazują, że około 90 000 polskich gospodarstw domowych nie może sprzedać lokalu lub domu z uwagi na „frankowe” zadłużenie wyższe od wartości lokum. Nie wiemy, jak duża część tych osób przeniesie swój spór z bankiem na sądową wokandę. Nawet jeśli na taki krok zdecyduje się spora część najbardziej zadłużonych „frankowców”, to zakończenie postępowania sądowego i ewentualne uwolnienie mieszkania z walutowego długu nastąpi dopiero po kilku latach" - pisze Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl/

Modzelewski: Mam nadzieję, że problem kredytów frankowych zostanie rozwiązany ugodami

Miejmy nadzieję, że problem tzw. kredytów frankowych zostanie rozwiązany w formie ugód - powiedział w czwartek PAP prof. Witold Modzelewski z Uniwersytetu Warszawskiego komentując orzeczenie TSUE ws. frankowiczów. Jego zdaniem byłoby to też korzystne dla kredytodawców.

W czwartek Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) orzekł w sprawie dotyczącej kredytów we frankach szwajcarskich. Może on mieć istotny wpływ na sytuację Polaków, którzy mają kredyty mieszkaniowe w tej walucie. Trybunał stwierdził, że prawo UE nie stoi na przeszkodzie unieważnieniu umów dotyczących kredytów we frankach szwajcarskich.

"Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE zamyka toczący się przed sądami polskimi spór dotyczący +poprawiania+ umów kredytowych, które zawierały nieważne klauzule indeksacyjne. Przypomnę, że tzw. kredyty frankowe w istocie są kredytami złotowymi, które jednak waloryzują kwotę spłacanego kredytu w relacji do waluty obcej, np. franka szwajcarskiego" - powiedział profesor.

Według niego klauzule te z reguły dotknięte są nieważnością, co powoduje, że umowa "oczyszczona" z tej wady określa oprocentowanie według stawki LIBOR (referencyjna wysokość oprocentowania depozytów i kredytów na rynku międzybankowym w Londynie), czyli korzystniejsze od nieindeksowanych kredytów złotowych.

"Kredytodawcy zabiegali o to, aby sądy +poprawiły+ te umowy w ten sposób, że korzystne dla kredytobiorców postanowienie dotyczące oprocentowania było arbitralnie zastąpione przez sąd oprocentowaniem mniej korzystnym dla kredytobiorców" - powiedział Modzelewski.

Rozmówca PAP zaznaczył, że Trybunał uznał, iż w świetle dyrektywy chroniącej interesy konsumentów, takie "poprawienie" umów byłoby sprzeczne z prawem wspólnotowym, jeżeli konsument chce zachować tę umowę.

"Miejmy nadzieję, że ten oczywisty wniosek zamknie bardzo kosztowne dla wszystkich spory sądowe, a problem tzw. kredytów frankowych zostanie rozwiązany w formie ugód, jeżeli z taką inicjatywą wystąpią kredytobiorcy. Byłoby to rozwiązaniem również korzystnym dla kredytodawców, ponieważ koszty sądowe tych sporów, wiążących się z perspektywą przegranej są nieporównywalnie większe" - dodał profesor.

Orzeczenie TSUE jest następstwem pytań, które do TSUE skierował Sąd Okręgowy w Warszawie w 2018 r., który zajmował się sprawą kredytu państwa Dziubaków.

W 2008 r. wzięli oni kredyt hipoteczny na 40 lat. Bank dał im kredyt w złotych, ale był on indeksowany (przeliczany) we frankach szwajcarskich. Kredytobiorcy wnieśli do Sądu Okręgowego w Warszawie o unieważnienie umowy z uwagi na nieuczciwe według nich postanowienia dotyczące mechanizmu indeksowania. Twierdzili, że postanowienia te były niezgodne z prawem, ponieważ umożliwiały bankowi jednostronne i dowolne określanie kursu walut. Podnosili, że bank jednostronnie określa saldo kredytu, a także wynik przeliczenia raty kredytu w obcej walucie na kwotę w walucie polskiej.

Warszawski sąd miał wątpliwości prawne, dlatego skierował do TSUE pytania prejudycjalne, domagając się wykładni unijnego prawa w kwestii nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich.

W maju br. rzecznik generalny TSUE wydał opinię korzystną dla skarżących. Wskazał, że sąd nie może samodzielnie uzupełnić luk w umowie po wyeliminowaniu niezgodnych z prawem zapisów ani orzec, że umowa ma dalej obowiązywać, zostawiając tę decyzję konsumentowi. Wskazał też, że unijne przepisy nie zezwalają na to, by sąd krajowy uznał umowę o kredyt frankowy za nieważną, wbrew interesowi kredytobiorcy.

Wyrok TSUE zostanie przekazany warszawskiemu sądowi okręgowemu i będzie dla niego wiążący.

>>> Czytaj też: Masz kredyt we frankach? Oto, co w praktyce oznacza wyrok TSUE [WYWIAD]

Polub Forsal.pl

Reklama

Komentarze (2)

  • DAn(2019-10-03 18:56) Zgłoś naruszenie 24

    .."Tym samym wydaje się, że bardziej prawdopodobną opcją jest anulowanie umów kredytowych, co w praktyce prawdopodobnie oznaczałoby konieczność zwrotu niespłaconego jeszcze kredytu w krótkim czasie (jednorazowo). "... Jeśli brak umowy, to brak przesłanek do zwrotu czegokolwiek, a szczególnie nie spłaconego czegoś, co nie istnieje. Jeśli umowa traci ważność i zabezpieczenie hipoteczne traci ważność, to wyłącznie dobra wola klienta może doprowadzić do zwrotu równowartości otrzymanych środków. Czy leci z nami prawnik, bo nie wiem, czy taka hipoteza ma podstawy prawne?

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze