Prascy urzędnicy od listopada 2018 roku "wciąż podejmowali błędne działania i wygłaszali niewłaściwe opinie w sprawie Tajwanu, Tybetu i innych najważniejszych kwestiach dotyczących kluczowych interesów strony chińskiej" - napisano w deklaracji opublikowanej w nocy ze środy na czwartek na stronie internetowej komunistycznych władz Pekinu.

"Biorąc pod uwagę, że podstawy i fundamenty politycznej współpracy pomiędzy obu miastami już nie istnieją, (...) Pekin w trybie natychmiastowym zrywa umowę z Pragą o przyjaźni między miastami i zawiesza z nią wszelkie kontakty oficjalne" - ogłoszono.

Umowę zawarto w lutym 2016 roku, gdy burmistrzem Pragi była Adriana Krnaczova z założonego przez obecnego premiera Czech Andreja Babisza centroprawicowego ruchu ANO. W styczniu bieżącego roku nowe stołeczne władze wezwały Pekin do podjęcia negocjacji w sprawie skreślenia klauzuli o uznaniu istnienia tylko jednego państwa chińskiego, na co druga strona się nie zgodziła.

Zasada "jednych Chin" dotyczy szczególnie Tajwanu, który sam określa się jako niezależna od Pekinu Republika Chińska. Komunistyczne władze ChRL uznają go natomiast za zbuntowaną prowincję i nigdy nie wykluczyły możliwości użycia siły, by przejąć nad nim kontrolę.

Zrywając umowę z Pragą, Pekin uprzedził wprowadzenie w życie decyzji podjętej już w poniedziałek przez Radę Miasta Stołecznego Pragi. Decyzja miała jeszcze zostać zatwierdzona przez stołeczne zgromadzenie przedstawicielskie, ale według komentatorów byłoby to tylko formalnością.

Pomysłodawczyni wypowiedzenia umowy Hana Kordova Marvanova, reprezentująca w Radzie ugrupowanie Burmistrzowie i Niezależni (STAN), oceniła w rozmowie z agencją CTK, że klauzulę dotyczącą "jednych Chin" przyjęto w sposób niestandardowy.

"W umowie o współpracy między stolicami nie ma miejsca na polityczną deklarację. Nie zgadzam się, żeby Praga w ten sposób ujawniała poparcie dla autorytarnego reżimu, który panuje w Chinach" - wyjaśniła. Według niej skreślenie klauzuli byłoby deklaracją, że Praga nie zgadza się na łamanie w Chinach praw człowieka.

"Decyzja Pragi, by jednostronnie zakończyć umowę o miastach partnerskich z Pekinem, zaszkodziła wzajemnemu zaufaniu pomiędzy Chinami a Czechami oraz jej własnym długoterminowym interesom" - ocenił w środę państwowy chiński tabloid "Global Times". Decyzję Rady ostro krytykowała również ambasada ChRL w Republice Czeskiej.

Zarówno premier Babisz, jak i minister spraw zagranicznych Tomasz Petrziczek ze współrządzącej Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej (CSSD) twierdzą, że rząd respektuje politykę "jednych Chin", ale nie może wywierać wpływu na postępowanie demokratycznie wybranego samorządu. Szef MSZ ocenił jednak, że Praga nie powinna mieć ambicji wkraczania do polityki zagranicznej.

Prezydent Czech Milosz Zeman oświadczył natomiast, że burmistrz Pragi Zdeniek Hrzib powinien się zajmować innymi sprawami, a jeśli ma wrażenie, że "będzie grał na niezależną politykę zagraniczną miasta Pragi", to "robi błąd i narusza stosunki czesko-chińskie".

Z Kantonu Andrzej Borowiak (PAP)