Rosja destabilizuje Amerykę Południową. Pomaga utrzymać się przy władzy prezydentom Wenezueli i Boliwii

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 października 2019, 17:06
Ameryka Łacińska
Kreml poprzez swoje działania medialne i polityczne destabilizuje sytuację w państwach Ameryki Południowej - pisze w piątek dziennik "ABC"/ShutterStock
Kreml poprzez swoje działania medialne i polityczne destabilizuje sytuację w państwach Ameryki Południowej - pisze w piątek dziennik "ABC". Wydawana w Madrycie gazeta wskazuje też, że Rosja pomaga utrzymać się przy władzy prezydentom Wenezueli i Boliwii.

Dziennik odnotowuje, że bliski sojusznik Rosji prezydent Boliwii domaga się uznania przez Organizację Państw Amerykańskich (OPA) swojego rzekomego sukcesu wyborczego w niedzielnym głosowaniu na prezydenta. Gazeta wskazuje, że w wyborach tych doszło do licznych nieprawidłowości.

"ABC" przewiduje, że może spotkać los podobny do , gdzie po licznych protestach wyborczych w 2018 r. prezydent mimo wszystko ogłosił się zwycięzcą głosowania, potęgując chaos w kraju. Dziennik wskazuje, że zarówno Moralesa, jak i Maduro łączą bardzo bliskie relacje z Kremlem, który "udziela im wszelkiej niezbędnej pomocy".

"Morales w lipcu odwiedził Moskwę, podpisując szereg umów handlowych i pozwoleń na budowę przez Rosję elektrowni atomowej w Boliwii. Obiekt wybudowany za 300 mln euro w El Alto, na wysokości 4 000 m n.p.m., będzie najwyżej położoną tego typu elektrownią na świecie" - pisze "ABC".

Gazeta odnotowuje, że wkrótce po "pełnych nieprawidłowości wyborach" w obronie Moralesa stanęły finansowane przez Kreml media, takie jak telewizja RT czy agencja Sputnik, które sieją dezinformację w języku hiszpańskim na portalach społecznościowych.

Madrycki dziennik przypomina, że od czerwca br. w Boliwii obecni są rosyjscy doradcy ds. marketingu politycznego, którzy pomagali Moralesowi prowadzić kampanię wyborczą. Gazeta odnotowuje, że w Wenezueli od kilku miesięcy przebywają rosyjscy specjaliści do spraw wojskowych.

"ABC" odnotowuje też, że Wenezuelę z Rosją łączy m.in. zaciągnięty przez Caracas od Moskwy w 2006 r. kredyt na kwotę 17 mld euro.

Dziennik sugeruje, powołując się m.in. na amerykański think thank Atlantic Council, że związki z Moskwą - podobne do tych, jakie łączą ją z Maduro - mają też lewicowe partie polityczne, które przygotowały ostatnie protesty w Chile, Ekwadorze i w Kolumbii.

Gazeta podkreśla ponadto, że Rosja jest aktywna w chilijskim kryzysie politycznym m.in. poprzez materiały filmowe telewizji RT manipulujące opinią publiczną. Jeden z nich, krytykujący aktualne władze Chile, zobaczyło już ponad 3 mln internautów.

>>> Czytaj też: Rosja powróciła na Bliski Wschód. To Ameryka, wycofując się z regionu, otworzyła te drzwi [OPINIA]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj