Łukaszenka w Austrii bronił swojej polityki i wychwalał białoruskią rzeczywistość

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 listopada 2019, 18:46
Alaksandr Łukaszenka
Alaksandr Łukaszenka/ShutterStock
W trakcie wizyty w Wiedniu prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka wystąpił we wtorek na wspólnej konferencji prasowej z prezydentem Austrii Alexandrem Van der Bellenem, co wykorzystał do obrony własnej polityki i wychwalania białoruskiej rzeczywistości.

Na zadane przez dziennikarza pytanie, czy Białoruś rządzona jest "w stylu autorytarnym", odparł: "Ma pan całkowitą rację. Nasze kierowanie państwem jest odmienne".

"Skoro pyta mnie pan, co jest lepsze, to nie dojdziemy do żadnego porozumienia. Zanim dokona pan oceny, niech pan lepiej pojedzie na Białoruś. Jesteśmy otwartym krajem" - dodał zaznaczając, że "obywatele około 80 państw mogą na tę autorytarną Białoruś wjeżdżać bez wiz".

Indagowany w kwestii praw człowieka, zapytał: "Co nie jest z nimi w porządku?", podejmując następnie dłuższy wywód na ten temat. Wskazał, że na Białorusi przestrzegane są prawo do życia i prawo do pracy czyli gwarantowanie każdemu obywatelowi możliwości pracy - również za granicą. Wymienił też prawo do nauki, która jest w jego państwie bezpłatna. "Czy w Austrii też?" - ironizował.

Jak dalej mówił, każdy obywatel Białorusi ukończył szkołę średnią, a ponad połowa odbyła bezpłatne studia wyższe. "Mamy także darmową służbę zdrowia. Proszę mi wymienić choćby jeden kraj w Unii Europejskiej, który może być dumny z takich osiągnięć" - zaproponował.

Według Łukaszenki, na Białorusi nie ma dziś już żadnych ograniczeń dla mediów, o czym świadczą także publikacje na temat jego własnej osoby, które nawet dla zachodnich osobistości oficjalnych były wstrząsające.

Zapytany o karę śmierci tłumaczył, że wprowadzono ją na mocy referendum z 1996 roku i zgodnie z konstytucją jej zniesienie wymagałoby takiej samej procedury. "UE domaga się tego od nas i nie jesteśmy na to obojętni" - zaznaczył. Z często przeprowadzanych badań opinii publicznej wynika jednak, że nastawienie społeczne w tej kwestii nie zmienia się i nowe referendum byłoby marnowaniem pieniędzy. To właśnie jest demokracja - podkreślił białoruski prezydent.

Białoruś uzgodniła jednak z Brukselą mapę drogową likwidacji kary śmierci i "postępujemy w tym kierunku", ale wszelki pośpiech byłby tu szkodliwy - powiedział. Przypomniał, że UE ma dobre stosunki z USA i z Chinami, choć w państwach tych również wykonuje się wyroki śmierci.

Van der Bellen wyraził swe zrozumienie dla argumentu referendum, ale jednocześnie zaproponował wprowadzenie moratorium na egzekucje. Przyznał, że kara śmierci jest na Białorusi stosowana "bardzo rzadko i tylko w przypadkach rzeczywiście najcięższych przestępstw". Dodał od razu, że nie oznacza to jego poparcia dla tej kary.

Bardzo ucieszyłoby mnie, gdyby Białoruś została członkiem Rady Europy - zadeklarował austriacki prezydent. "Jeśli przyjmiecie nas, będziemy wdzięczni. Jeśli nie, będziemy to cierpliwie znosić" - odpowiedział mu Łukaszenka. Do RE nie mogą należeć państwa mające w swym ustawodawstwie karę śmierci.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj