Wyjaśnijmy rzecz dla wielu najistotniejszą: tak jak wszystkie papierosy podrożeją o 1–1,5 zł, tak alkohole zdrożeją w zależności od woltażu. Cena butelki czystej, która dziś w Polsce jest rekordowo niska na skalę unijną, rzeczywiście pójdzie w górę o ponad 1 zł w przypadku produktów mniej luksusowych oraz o ok. 2 zł w przypadku zacniejszych trunków. Ale już butelka piwa powinna podrożeć o kilka groszy, zaś wina – o kilkanaście. Wiele wskazuje, że bardziej odczujemy skutki rosnącego kosztu prądu niż podniesienia akcyzy.

Przedstawiciele biznesu oraz politycy opozycji gardłują, że wskutek podatkowej machinacji rozszerzy się szara strefa. I że wpływy do budżetu się nie zwiększą, za to Polacy zaczną pić wódkę z mety oraz kupować podrabiane fajki na bazarach. Wizja to faktycznie paskudna, ale mało realna. Świetnie to ujął na Twitterze Karol Klementowski: „Chleb poszedł do góry często o 30 proc. mniej więcej z 2 zł do 3 zł z groszami, a jakoś nikt nie piecze w domu masowo. Warzywa o dużo większe kwoty i też jakoś nie zasiewa ogródków marchwią i pietruszką. A nagle jak o 2 zł z 20 pójdzie pół litra, to odrodzi się bimbrownictwo”.

Oczywiście, że nie odrodzi się bimbrownictwo. I oczywiście nie wzrośnie lawinowo nielegalna sprzedaż papierosów.

>>> Czytaj też: Polska wódką płynąca. Nominalne ceny detaliczne alkoholu nie zmieniły się praktycznie od 17 lat

Po pierwsze, grupa osób lubiących ryzykować jest ograniczona. Dziś doskonale zdajemy sobie sprawę z zagrożeń wynikających z kupna i spożywania lewego alkoholu oraz tytoniu. Gdyby przeciętny Kowalski uważał, że identyczne papierosy kupi w sklepie i na bazarze, już teraz nie płaciłby w sklepie 16 zł za paczkę. Gdy przyjdzie mu dać za tę samą paczkę 17,5 zł, jest znacznie bardziej prawdopodobne, że przerzuci się na tańsze legalne papierosy lub uzna, że będzie wypalał np. 27 opakowań miesięcznie zamiast 30 (co zapewne nie zawsze się uda), niż że będzie robić zakupy na bazarze czy mecie.

Po drugie, w walce z tytoniem bez akcyzy bardzo ważna jest działalność organów państwa. W lipcu 2019 r. opublikowaliśmy na łamach DGP dane z raportu "Projekt Stella” przygotowanego przez firmę analityczną KPMG. Wynika z nich, że na koniec 2018 r. liczba przemycanych i podrabianych papierosów wynosiła 4,1 mld sztuk, co stanowiło 9,9 proc. legalnego rynku. To o ponad 16 proc. więcej niż na koniec 2017 r. (4,9 mld sztuk) i o prawie połowę więcej niż w 2015 r. Gdy porównać polskie dane do tych z innych państw unijnych, okaże się, że skuteczniej walczymy z nielegalnymi papierosami niż przytłaczająca większość Europy. A przecież artykuł ten od 2015 r. nie taniał, lecz drożał.

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP