"Jeśli Niemcy, których ja chcę, nie są Niemcami, jakie wy sobie wyobrażacie; jeśli uważacie, że droga, którą chcę z wami iść, nie jest właściwa, to powiedzmy to sobie dziś i dziś to zakończmy. Tu i teraz" - zażądała szefowa CDU.

"Jeśli jednak, drodzy przyjaciele, chcecie takich Niemiec (jak ja), jeśli chcecie pójść tą ścieżką razem, to musimy zakasać rękawy tu i teraz i zacznijmy pracować" - dodała, po czym otrzymała siedmiominutową owację na stojąco od około tysiąca chadeckich delegatów.

Kramp-Karrenbauer zdecydowała się na ostre postawienie sprawy swojego przywództwa, ponieważ od kilku miesięcy jest ono kwestionowane. Pochodząca z Kraju Saary polityk, która w grudniu ubiegłego roku zastąpiła na czele CDU Angelę Merkel, zdążyła popełnić kilka gaf, była krytykowana za brak doświadczenia w polityce federalnej i oskarżana o współodpowiedzialność za porażkę wyborczą chadeków w Turyngii.

Podczas rozliczeń za klęskę w tym wschodnioniemieckim landzie pod koniec października szef młodzieżówki chadeckiego bloku CDU/CSU Junge Union (JU) Tilman Kuban na posiedzeniu zarządu partii otwarcie zakwestionował kompetencje Kramp-Karrenbauer jako potencjalnej kandydatki na kanclerza. Powiedział też, że kwestia przywództwa w CDU jest otwarta.

Wcześniej, 11 października, Kuban doprowadził do przyjęcia przez JU uchwały, w której domagano się wyłonienia kandydata CDU/CSU na kanclerza w prawyborach. Zostało to powszechnie uznane za uderzenie w szefową partii, która liczyła, że nominację dostanie automatycznie.

Główny rywal Kramp-Karrenbauer w partii to były przewodniczący frakcji CDU/CSU w Bundestagu Friedrich Merz. On również uważa, że chadeckiego kandydata na kanclerza powinni wyłonić członkowie partii w drodze prawyborów.

W programie trwającego zjazdu CDU nie ma jednak ani wyborów przewodniczącego, ani debaty na temat procedury wyznaczenia kandydata na kanclerza. W związku z tym kwestia przywództwa nie zostanie rozstrzygnięta podczas kongresu, który potrwa do soboty - zwłaszcza że Merz w stonowanym przemówieniu zapewnił Kramp-Karrenbauer o swojej lojalności.

Z Berlina Artur Ciechanowicz (PAP)