Przed sądem w Bobigny w czwartek odbyła się pierwsza rozprawa. Prokurator oskarżył Bessona, który nie zjawił się na sali sądowej, o "dyskryminację ze względu na stan zdrowia". Wyjaśnił, że asystentka reżysera kilkukrotnie prosiła swojego szefa o urlop, ale wobec odmów postanowiła wziąć zwolnienie lekarskie. Wówczas została zwolniona z pracy.

"Mamy do czynienia z przypadkiem, gdy pracownik jest nękany i zwalniany z powodu zwolnienia chorobowego, co stanowi dyskryminację" - oświadczyła prokurator Mathieu Brule.

Luc Besson uznaje postępowanie swojej asystentki za nieuczciwe i nie przyznaje się do winy. Reprezentujący go w sądzie Arnaud de Senilhes powiedział, że Besson nie zwolnił swojej asystentki dlatego, że była chora, ale dlatego, iż wzięła zwolnienie lekarskie, aby korzystać z niego jak z urlopu.

Prokuratura w Bobigny zażądała także grzywny w wys. 30 tys. euro dla Bessona oraz 50 tys. euro dla EuropaCorp. Wyrok w tej sprawie ma zapaść 8 stycznia przyszłego roku.

To nie jedyne problemy Bessona. Na początku listopada ruszył proces, w którym federacja łowiecka w departamencie Orne żąda od niego zwrotu 122 tys. euro jako rekompensaty poniesionych wydatków na odszkodowanie dla tamtejszych rolników za szkody na ich polach, wyrządzone przez jelenie, żyjące m.in. w lasach na posiadłości reżysera.

O wiele poważniejsza sprawa toczy się w Paryżu, gdzie na początku października tamtejszy sędzia śledczy wznowił dochodzenie w sprawie oskarżenia filmowca o wielokrotny gwałt przez jego byłą dziewczynę, 28-letnią Sandy Van Roy.

Pierwsze śledztwo w tej sprawie, które trwało dziewięć miesięcy, zostało zamknięte 25 lutego br. 60-letni Besson został oczyszczony z zarzutów, ponieważ prokuratura stwierdziła, że nie ma dowodów na oskarżenia aktorki i nic nie potwierdza, aby reżyser miał ją wielokrotnie zgwałcić. Sandy Van Roy złożyła jednak nowy pozew, tym razem cywilny. (PAP)