W niedzielę emerytowany wiceadmirał Joe Sestak, były kongresman Partii Demokratycznej ze stanu Pensylwania, któremu nie udało się uzyskać w sondażach nawet jednoprocentowego poparcia wyborców, poinformował o zakończeniu swojej kampanii.

67-letniemu Sestakowi, który podczas rozpoczętej w czerwcu swojej walki o mandat Demokratów obiecywał „przywrócenie przywódczej roli Ameryki w świecie”, nie udało się też zgromadzić wystarczających funduszy na prowadzenie dalszej kampanii.

Sestak, który aby zwrócić na siebie uwagę przemierzył na piechotę w ciągu siedmiu dni blisko 169 km w bardzo ważnym dla geografii amerykańskich wyborów prezydenckich stanie New Hampshire, poinformował o swej decyzji na Twitterze. Podziękował „za bezcenną okazję” jaką była możliwość starania się o urząd prezydenta.

W poniedziałek rano o „zawieszeniu swojej kampanii wyborczej” poinformował inny Demokrata, gubernator stanu Montana Steve Bullock.

53-letni Bullock, wcześniej praktycznie nieznany na arenie ogólnokrajowej, podczas swojej kampanii argumentował, że ze wszystkich kandydatów ma największe szanse na pokonanie prezydenta Donalda Trumpa, ponieważ dwukrotnie wygrał wybory na gubernatora w zdominowanej przez Republikanów Montanie, w której w wyborach w roku 2016 zdecydowanie zwyciężył Trump. Bullockowi nie udało się tym argumentem przekonać wyborców, czego dowodem mogą być mizerne rezultaty zbiórki funduszy na jego kampanię.

Od początku kampanii w maju do końca września udało mu się zgromadzić zaledwie 4,4 mln USD. Zdaniem politologów taka kwota w obecnych czasach - w kampaniach wyborczych, których skuteczność zależy od kosztownych reklam telewizyjnych - jest po prostu śmieszna.

Dla przykładu demokratyczny kongresman z Teksasu Beto O’Rourke, po wysunięciu swojej kandydatury w wyborach prezydenckich w marcu, zebrał jednego dnia więcej niż Bullock w ciągu czterech miesięcy. O’Rourke, który początkowo cieszył się dużym poparciem lewicowych mediów, zrezygnował z dalszej walki o nominacje Partii Demokratycznej 1 listopada.

Kandydat Demokratów na prezydenta Stanów Zjednoczonych zostanie oficjalnie wybrany podczas konwencji tej partii, która odbędzie się w Milwaukee w stanie Wisconsin od 13 do 16 lipca 2020 roku.

Konwencja ta będzie miała tylko formalne znaczenie, ponieważ w ostatnich latach o wyborze kandydata danej partii w wyborach prezydenckich decyduje seria kluczowych prawyborów, a głosowanie nad wyborem kandydata podczas konwencji partii jest z reguły wyborczym rytuałem.

Z Waszyngtonu Tadeusz Zachurski (PAP)