„Uważamy, że przeciwko Węgrom i Polsce trwa polowanie na czarownice, które jest sprzeczne z traktatami unijnymi” – oświadczył Gulyas, odnosząc się do wtorkowego wysłuchania Węgier w ramach tej procedury.

Gulyas odniósł się do oburzenia, jakie wywołało relacjonowanie na Twitterze przez rzecznika rządu Zoltana Kovacsa przebiegu wysłuchania, odbywającego się za drzwiami zamkniętymi. Fińska prezydencja zwróciła się do węgierskiej delegacji o pisemne wyjaśnienie całego zajścia i zażądała przeprosin.

Przypomniał, że po pierwszym wysłuchaniu Węgier we wrześniu upubliczniony został protokół zawierający jego szczegóły.

Reklama

„Uważamy, że wyrzucanie nam po tym, iż minister przekazuje z miejsca relację z własną opinią, jest przejawem brutalnego, ordynarnego i niedopuszczanego użycia podwójnych standardów, które stało się w ostatnim czasie zwyczajem m.in. wobec Węgier, i poważnego naruszenia zasady lojalnej współpracy między krajami UE” – oznajmił Gulyas.

Podkreślił, że wobec przebiegu wysłuchań w interesie węgierskiego rządu była i jest jak największa jawność. „Jesteśmy nadal otwarci na współpracę, prosimy tylko, by Rada zdecydowała, w jakiej formie odbywają się wysłuchania. Nam będzie bardzo odpowiadać nawet największa jawność, popieramy ją, ale wysłuchania za drzwiami zamkniętymi też będą dobrym wyjściem, jeśli zostanie zapewniona szczera i koleżeńska atmosfera” – oznajmił.

Zaznaczył, że nowa Komisja Europejska oznacza możliwość nowego otwarcia, ale „na wysłuchaniach niektóre kraje członkowskie przytaczają dokumenty organizacji popieranych przez (amerykańskiego finansistę) George’a Sorosa”. Jego zdaniem „gdyby je wykluczyć, to na wysłuchaniu raczej nie pojawiłaby się żadna opinia zaprzeczająca węgierskiemu stanowisku”.

Dodał, że Unii Europejskiej nie szkodzi zanadto relacja Kovacsa na Twitterze, natomiast bardzo jej szkodzą procedury z art. 7 wobec Węgier i Polski.

Wypowiedź Gulyasa była zbieżna z wcześniejszymi słowami minister sprawiedliwości Węgier Judit Vargi, która nazwała procedurę przeciwko jej krajowi dobrze zmontowaną akcją z udziałem Fundacji Społeczeństwa Otwartego.

Varga powiedziała m.in., że "organizacje popierane przez Fundację Społeczeństwa Otwartego wydają opinie, na które się krzyżowo powołują, a potem są z nich zlepiane raporty, które daje się do przeczytania państwom członkowskim”.

Varga oceniła, że na wtorkowym wysłuchaniu nie powiedziano nic nowego i „w gruncie rzeczy nikogo nie obchodziło, co odpowiemy”. Jej zdaniem wszystko, co odbywa się w ramach procedury, zaczyna już być śmieszne.

Węgierska minister wysunęła też zarzut, że nikt nie kwestionuje prawidłowości przyjęcia raportu Judith Sargentini, którego przyjęcie uruchomiło procedurę przeciw Węgrom. Rząd w Budapeszcie uznaje, że Parlament Europejski nie przyjął rezolucji w tej sprawie niezbędną większością 2/3 głosów, gdyż przy jej obliczaniu nie uwzględnił głosów wstrzymujących się.

„To też ciekawy podwójny standard, że procedura odbywa się pod znakiem praworządności, ale unijne instytucje dopuszczają się w jej trakcie ciągłych naruszeń” – oceniła. Brak rzeczywistego dialogu w tej sprawie „zaczyna być denerwujący” – powiedziała Varga.

Według niej od mądrości kolejnej prezydencji UE zależy, jak będzie się dalej toczyć ta procedura. Zaznaczyła przy tym, że Węgrom zależy na należytym dialogu.

>>> Czytaj też: Austria przeciwna energii jądrowej, ale importuje ją z Czech. Babisz: potrzebujemy gwarancji rozwoju