Wybory są postrzegane jako sprawdzian przed wyborami powszechnymi, które odbędą się w przyszłym roku. Sondaże dają przewagę obecnej prezydent, 51-letniej Kolindzie Grabar-Kitarović z rządzącej konserwatywnej Chorwackiej Wspólnoty Demokratycznej (HDZ), którą zamierza poprzeć 27 proc. wyborców.

Drugie miejsce może zająć były socjaldemokratyczny premier 53-letni Zoran Milanović, którego poparcie deklaruje 25 proc. ankietowanych. Trzecim kandydatem mającym szanse wejścia do II tury jest skrajnie prawicowy i nacjonalistyczny 57-letni piosenkarz Miroslav Szkoro.

Z sondaży wynika, że żaden z pozostałych ośmiu kandydatów nie będzie się liczyć w rywalizacji o fotel prezydencki.

Reklama

W ostatnich tygodniach Grabar-Kitarović traciła poparcie, zyskiwał je natomiast Szkoro. Niektórzy analitycy uważają nawet, że mógłby wygrać wybory, gdyby dostał się do II tury.

Zwycięstwo w tych wyborach jest istotne dla partii HDZ, której rząd szykuje się do przejęcia prezydencji UE. Chorwacja będzie przewodzić UE w okresie przygotowań do brexitu. Jak się sądzi, jej przewodnictwo upłynie pod znakiem zabiegów o poszerzenie Unii o Bałkany Zachodnie. Kraj ma też nadzieję na przystąpienie do strefy Schengen i przyjęcie euro.

Wybory prezydenckie mają też znaczenie jako prognostyk przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. Poprzednie, w 2016 r., wygrała HDZ, zdobywając 61 miejsc w 151-osbowym parlamencie. Partia Socjaldemokratyczna (SPD) Milanovicia uzyskała 54 mandaty.

Od tego czasu krajem kieruje rząd mniejszościowy HDZ, w chwili obecnej wraz z liberalną Chorwacką Partią Ludową - Liberalnymi Demokratami (HNS-LD).

Chorwacja, która wstąpiła do UE w 2013 r., jest drugim najuboższym krajem Unii. Boryka się z korupcją oraz odpływem najmłodszej ludności za granicę, przede wszystkim do Niemiec. Poza granicami kraju pracuje ponad 15 proc. Chorwatów.

Sondaże wykazują, że do 70 proc. obywateli jest niezadowolonych z kierunku, w którym zmierza kraj. Prezydent uciekła się nawet do zaskakującego apelu, by Chorwaci nie wyjeżdżali, gdyż dzięki zawartym przez nią porozumieniom mogą pracować dla innych krajów z domu, zarabiając 8 tys. euro. Nie podała jednak szczegółów.

Umiarkowanie konserwatywny premier Andrej Plenković z HDZ podczas kampanii wyborczej musiał kilkakrotnie interweniować wobec rosnącego niezadowolenia mieszkańców z jego partyjnej koleżanki.

Grabar-Kitarović wzbudziła oburzenie m.in. bezwarunkowym poparciem dla burmistrza Zagrzebia Milana Bandicia, oskarżonego w 13 sprawach korupcyjnych, a także oddaniem hołdu gen. Slobodanowi Praljakowi, który popełnił samobójstwo w 2017 r. kilka chwil po tym, gdy został skazany za zbrodnie wojenne w Bośni i Hercegowienie przez Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii. Zarzuca się jej także flirtowanie ze skrajną prawicą.

„Mówiła rzeczy, jakie każdemu człowiekowi, który ma odrobinę wykształcenia, wydają się niewiarogodne i skandaliczne, ale jest uważana przez niektórych za bohaterkę ludową. Część tej popularności odebrał jej Szkoro” – ocenił analityk Żarko Puhovski.

Szkoro, który jest popularnym piosenkarzem popowym, czołowym artystą krajowej sceny muzycznej grającym na tamburicy (instrumencie podobnym do bałałajki), w rywalizacji z obecną prezydent przekonuje, że to on reprezentuje rdzeń partii HDZ i jest spadkobiercą ideologicznym pierwszego prezydenta niepodległej Chorwacji oraz założyciela HDZ Franjo Tudjmana.

Choć był parlamentarzystą z ramienia HDZ i dyplomatą, przedstawia siebie jako nową twarz w pierwszym szeregu politycznym. Wychodząc z tej „antysystemowej” pozycji, obiecuje „zwrócić Chorwację narodowi” oraz uwolnić ją od plagi korupcji. O problem ten oskarża HDZ i SDP, które od uzyskania niepodległości w 1991 r. na zmianę rządziły krajem. Zapowiedział też, że zainicjuje reformy zwiększające uprawnienia prezydenta. Szkoro jest popierany przez skrajną prawicę.

Milanović obiecuje natomiast Chorwację „normalną”, wolną od nietolerancji, nienawiści i korupcji oraz należącą do „europejskich i postępowych krajów zachodnich”. Akcentuje, że podczas jego rządów (2011-2015) zwiększyły się prawa homoseksualistów i podjęto kroki, by ulżyć osobom zadłużonym we frankach szwajcarskich. Chce też poszerzyć prawa mniejszości serbskiej, co jest w Chorwacji sprawą bardzo delikatną ze względu na silne sentymenty antyserbskie. Popiera go liberalna opozycja.

Analitycy uważają, że jego szanse osłabia fakt, iż jest kojarzony z okresem głębokiej depresji ekonomicznej w latach 2009-2015.

Podczas kampanii nie brakowało elementów groteski. Jeden z kandydatów obiecał przeistoczyć Chorwację w „oazę przestępczości, która przyciągnie ogromne inwestycje z całego świata”, podczas gdy była modelka Playboya zadeklarowała, że jako prezydent „zadowoli każdego”.

Prezydent jest w Chorwacji wybierany na 5-letnią kadencję. Jego stanowisko ma charakter raczej reprezentacyjny, choć głowa państwa ma także pewne wpływy polityczne w kraju i reprezentuje Chorwację za granicą.

Prawo do głosowania w wyborach ma 3,85 mln obywateli, z czego 177 tys. mieszka za granicą. Lokale będą otwarte od godz. 6 do 18. Sondaże exit poll zostaną opublikowane tuż po zamknięciu lokali wyborczych, a wstępne wyniki około godziny później.

>>> Czytaj też: Przyjęto porozumienie ws. pakietu mobilności w UE. Polska z krajami regionu nie zablokowała przepisów