Dziennik zwraca uwagę, że obawy o stagnację i recesję pojawiają się od pewnego czasu w wielu badaniach socjologicznych i sondażach, które analizują nastroje społeczne. Wg sondażu gazety, kryzysu najbardziej obawiają się kobiety: w perspektywę rozwoju wierzy 29 proc. pań, a panów – aż 40 proc.

W czarnych barwach widzą też sytuację ludzie młodzi, którzy weszli już na rynek pracy (25-29 lat). Aż 86 proc. badanych w tej grupie wskazuje, że czeka nas stagnacja lub recesja. I tylko 12 proc. z nich wierzy w rozwój gospodarczy w roku 2020. Gazeta zauważa, że zupełnie inny nastrój wykazują najmłodsi dorośli obywatele: w przedziale 18–24 lata aż 55 proc. widzi przyszłość gospodarczą optymistycznie i liczy na rozwój.

Jeśli chodzi o zależność opinii od miejsca zamieszkania, największymi pesymistami są mieszkańcy wielkich metropolii. 78 proc z nich wskazuje, że w 2020 r. w gospodarce czekają nas zjawiska negatywne. Największa grupa osób wierzących w perspektywę rozwoju mieszka na wsi – 41 proc.

41 proc. beneficjentów 500 plus obawia się stagnacji, a 29 proc. z nich wierzy w rozwój gospodarczy. Jeśli chodzi o pytanie o recesję, odpowiedzi osób korzystających i niekorzystających z programu nie różnią się od średniej badania.

Jak pisze "Rz", wiara w lepszą przyszłość w roku 2020 zależy od poglądów politycznych. Wśród wyborców PiS tylko 25 proc. przewiduje wystąpienie w 2020 r. recesji lub stagnacji, a 56 proc. wierzy w rozwój. Za to 86 proc. wyborców Koalicji Obywatelskiej spodziewa się negatywnych tendencji, a tylko 6 proc. wierzy w rozwój. Podobnie rzecz się ma z wyborcami Lewicy: 88 proc. widzi przyszły rok w czarnych barwach, a tylko 9 proc. ma nadzieję na przyspieszenie.

W artykule podkreślono, że 100 proc. pracujących na umowę o dzieło lub zlecenie wskazuje na perspektywy kryzysowe w gospodarce - w tej grupie w rozwój nie wierzy nikt.

>>> Czytaj też: Czarne łabędzie. Co może zmienić obraz świata, jaki znamy