Rosja wstaje z kolan. Co ma Putin w głowie? [OPINIA]

Władimir Putin i Benjamin Netanjahu
Władimir Putin i Benjamin Netanjahu/PAP/EPA
Fakt, że Moskwa przeszarżowała, nie powinien być wymówką. Zasada masowego i długotrwałego działania nie jest obliczona na natychmiastowy efekt.

Rosja nie zaatakowała nas znienacka: ani tezy przez nią głoszone, ani stopień koordynacji działań aktorów państwowych i pozapaństwowych, ani termin nie są przypadkowe. To można było przewidzieć. Cel jest taki sam, jak zwykle – skoro , to musi zadbać o nieskazitelny wizerunek. Poczuciu wyższości nierzadko towarzyszy kompleks niższości, więc każde przyznanie, że poprzedni władcy Rosji czy ZSRR popełnili błędy, tworzy na tym nieskazitelnym wizerunku rysę.

Nie ma w nim więc miejsca na Katyń, na współpracę z III Rzeszą czy terror w podbijanych państwach Europy Środkowej. Kto o tym przypomina, staje się wrogiem. Wymierzona w Polskę i inne państwa Zachodu niewiele się różni od tej, która była wymierzona w Ukrainę w trakcie rewolucji 2013–2014 i tuż po niej. Kampanii, która stanowiła tło dla zagarnięcia Krymu i próby rozpętania wojny domowej na Ukrainie.

>>> Czytaj też: "The Times": Putin nie ma racji umniejszając wkład Polski w pokonanie Hitlera

To nie oznacza, że nasilona w grudniu 2019 r. kampania PR jest wstępem do czegokolwiek poważniejszego i większego. Nie, walka o wizerunek bywa dla Rosji celem samym w sobie. O ile na początku swoich rządów – ba, jeszcze dekadę temu – prezydent nie miał oporów, by przypominać o ofiarach stalinowskich represji, a nawet brać odpowiedzialność za zbrodnię katyńską, o tyle z biegiem lat jego (a)historyczny dogmatyzm zaczynał coraz wyraźniej dominować nad innymi rysami polityki pamięci.

Putina nie obchodzą dziś dyskusje o komunizmie czy caracie. On zaczytuje się w konserwatywnym filozofie Iwanie Iljinie, piszącym głównie w latach 20. i 30. XX w. „Iljin nawołuje do budowy nowej «rosyjskiej idei». Nie ma to być «idea ludowa», «demokratyczna», «socjalistyczna», «imperialistyczna», «totalitarna». Potrzeba idei nowej, religijnej u źródła i narodowej w znaczeniu duchowym” – pisze Michel Eltchaninoff w książce „Co ma Putin w głowie?”. Eklektyzm w służbie państwa, w którym jest miejsce i na cara batiuszkę, i na bolszewików, którzy go zabili.

>>> Treść całego artykułu można znaleźć w weekendowym wydaniu Magazynu DGP i na EDGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRosja wstaje z kolan. Co ma Putin w głowie? [OPINIA] »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj