Nie gra pan z Lindą zbyt często. Czemu? Publika by waliła.

Zadaję sobie to pytanie od 25 lat. W latach 90. stworzyliśmy duet, który się uzupełniał i to, co nam wyszło intuicyjnie, w USA robi się latami celowo, więc mamy De Niro i Pesciego. U nas za wszelką cenę próbowano nas rozłączyć.

Reżyserzy was razem nie chcą, bo jesteście duetem z „Psów”?

Każdy reżyser chce być oryginalny. Nawet jakby wzięli Pazurę i Lindę, to po to, by zagrali zupełnie inaczej. Czemu? Po co zmieniać na siłę naturę człowieka? Masz Lindę, to daj mu być Lindą.

Po co panu „Wujek Czarek”?

To mój kanał na YouTubie.

To wiem, ale po co on panu? Dla forsy, podtrzymania sławy?

Mam młodszą o 26 lat żonę, młode dzieci i widzę, jakimi narzędziami oni się posługują. Mnie jako aktora, osoby publicznej, celebryty nie może w tym świecie nie być!

Bo celebryta musi być wszędzie?

Od pewnych rzeczy się nie ucieknie, nie jestem Don Kichotem, by walczyć z wiatrakami. Jak jadę do Dubaju, to nie paraduję z gołym torsem po ulicy.

Ale nie musi pan od razu zakładać galabiji! Pan kocha bycie celebrytą.

Przecież dziś celebrytą nazywają każdego, kto raz zagrał w serialu. I co, mam się szarpać, że nim nie jestem? Dzień dobry, nazywam się Cezary Pazura, jestem celebrytą, z zawodu aktorem.

Cały wywiad z Cezarym Pazurą przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP