Jak poinformował w komunikacie po zakończeniu konferencji minister zdrowia Niemiec Jens Spahn, ministrowie opowiedzieli się za uzgadnianiem działań krajowych dotyczących środków ostrożności, ograniczeń w podróżowaniu do i z Chin, a także badań nad nowym koronawirusem.

Oprócz konsultacji w ramach G7, ministrowie zdrowia siedmiu najbogatszych państw zamierzają nawiązać jeszcze ściślejszą współpracę ze Światową Organizacją Zdrowia, Unią Europejską, a także - z władzami Chin.

"Właściwa odpowiedź na pojawienie się i rozprzestrzenianie wirusa może być dana tylko na płaszczyźnie międzynarodowej i europejskiej, bo wirusy nie rozróżniają narodów i nie respektują granic" - podkreślił Spahn.

Niemiecki minister zapowiedział, że spotka się we wtorek ze swym francuskim i brytyjskim odpowiednikiem, by w bezpośredniej rozmowie ustalić plan dalszych działań.

Inicjatywa zorganizowania telekonferencji z udziałem ministrów zdrowia siedmiu najbogatszych świata wyszła od szefa resortu zdrowia Niemiec oraz amerykańskiego sekretarza zdrowia, Alexa Azara

Reuters przypomina, że w wielu państwach członkowskich grupy G7, do której należą USA, Niemcy, Francja, Włochy, Kanada, Wielka Brytania i Japonia, odnotowano przypadki zakażenia koronawirusem z Wuhan.

W Chinach, według danych opublikowanych we wtorek przez krajową komisję zdrowia liczba zainfekowanych wzrosła w poniedziałek do 20 438 osób. Z powodu zakażenia koronawirusem zmarło dotychczas łącznie 426 osób.

Przypadki zakażenia stwierdzono łącznie w 25 krajach, zakażonych jest w sumie o 151 osób. Poza granicami ChRL zmarły dwie osoby zakażone koronawirusem.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła w czwartek, że rozprzestrzenianie się koronawirusa stanowi zagrożenie zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym.

Władze chińskie podkreślają ze swej strony, że zagrożenie nie jest aż tak dramatyczne, jak przedstawiają to światowe media.

Rzeczniczka chińskiego MSZ Hua Chunying, oświadczyła we wtorek, że "niezależnie od wzrostu liczby zgonów wśród zakażonych koronawirusem w Chinach, wskaźnik wywołanej jego obecnością śmiertelności wynosi w kraju 2,1 proc.".

"To znacznie niższy odsetek niż w wypadku zgonów spowodowanych wirusem SARS, MERS czy gorączką krwotoczną Ebola" - stwierdziła w komunikacie opublikowanym na stronie chińskiego MSZ. (PAP)

mars/