W czwartek odbyło się pierwsze posiedzenie nowego Zgromadzenia Irlandii (Dail Eireann), podczas którego posłowie próbowali wybrać premiera. Zgodnie z przewidywaniami, żaden z czworga kandydatów - którymi byli liderzy czterech największych partii w izbie - nie uzyskał wymaganego poparcia. Varadkar otrzymał 36 głosów, co oznacza, że zagłosował na niego tylko jeden poseł spoza jego ugrupowania.

Po wieczornych głosowaniach Varadkar poinformował, że uda się do prezydenta Michaela D. Higginsa aby złożyć na jego ręce rezygnację. Varadkar pozostanie na stanowisku do czasu wyłonienia następcy i prosto z pałacu prezydenckiego odleciał do do Brukseli, aby wziąć udział w szczycie Unii Europejskiej. Poinformował, że zamierza udać się jeszcze do Stanów Zjednoczonych przy okazji obchodzonego 17 marca dnia św. Patryka.

Proces powoływania następcy może potrwać dość długo bo w nowo wybranym parlamencie nie widać żadnej realnej politycznie i matematycznie koalicji. W wyborach trzy partie - opozycyjna Fianna Fail (FF), lewicowa Sinn Fein i rządząca dotychczas Fine Gael (FG) - uzyskały podobną liczbę mandatów, odpowiednio 38, 37 i 35. Biorąc pod uwagę, że Zgromadzenie Irlandii liczy 160 posłów, to zdecydowanie za mało, aby skutecznie rządzić.

Wprawdzie najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem jest obecnie koalicja, lub jakiś układ między FF a FG, ale w takim przypadku to raczej lider tej pierwszej partii Micheal Martin, a nie Varadkar, stanie na czele rządu.

Varadkar był premierem od czerwca 2017 r. Objął to stanowisko wygrywając wewnątrzpartyjne wybory po rezygnacji poprzedniego szefa rządu Endy Kenny'ego, który dwukrotnie poprowadził Fine Gael do zwycięstwa w wyborach parlamentarnych. Dla Varadkara wybory z 8 lutego były pierwszymi, w których stał na czele partii.

Reklama

41-letni obecnie Varadkar obejmując urząd był najmłodszym premierem w historii Irlandii, pierwszym nie ukrywającym swojego homoseksualizmu, a także pierwszym mającym obce korzenie - jego ojciec był imigrantem z Indii.

Wprawdzie Varadkar odgrywał kluczową rolę w negocjacjach z Wielką Brytanią w sprawie warunków jej wyjścia z Unii Europejskiej, których rezultat okazał się korzystny dla Irlandii, ale brexit był drugorzędnym tematem w kampanii wyborczej. Dla Irlandczyków znacznie ważniejsze były sprawy społeczne, co zaowocowało dobrym wynikiem lewicowej partii Sinn Fein.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)