Ustawa zezwala na podejmowanie pracy osobom przeszkolonym zawodowo oraz absolwentom wyższych uczelni, przy czym w obu wypadkach ich udokumentowane kwalifikacje muszą być zgodne z niemieckimi standardami. Konieczne jest także przedstawienie konkretnej oferty zatrudnienia, zwykle w formie proponowanej przez pracodawcę umowy.

Federalna Agencja Pracy (BdA) ma zezwalać na zatrudnienie cudzoziemca spoza UE, jeśli oferowana mu praca jest zgodna z jego kwalifikacjami i będzie wykonywana na warunkach nie gorszych od tych, na jakich zatrudnia się na podobnych stanowiskach obywateli niemieckich. Absolwenci wyższych uczelni będą mogli pracować również w specjalnościach, które są pokrewne profilowi ich wykształcenia i nie wymagają akademickich kwalifikacji.

W odniesieniu do informatyków zaznaczono, że jeśli dysponują "wyraźnymi praktycznymi umiejętnościami fachowymi", mogą swobodnie podejmować w Niemczech pracę bez udokumentowania swych kwalifikacji.

Reklama

Zrezygnowano jednocześnie z obowiązującego dotąd wymogu sprawdzenia przez BdA, czy o zaoferowaną pracę ubiega się również obywatel Niemiec lub innego państwa Unii Europejskiej.

Ustawa skróciła też z pięciu do czterech lat okres, po którym wykwalifikowany pracownik spoza UE będzie mógł się ubiegać o prawo stałego pobytu w Niemczech.

Prezes Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców (Bams) Hans-Eckhard Sommer wyraził opinię, że ustawa nie zwiększy w istotny sposób liczby cudzoziemców, gotowych obsadzić w Niemczech wakujące miejsca pracy. "Powodem tego, że do Niemiec przywędrowało dotąd tylko niewielu wykwalifikowanych fachowców, jest przede wszystkim bariera językowa. W każdym razie z ustawą nie należy łączyć zbyt wielkich oczekiwań" - powiedział dziennikowi "Rheinische Post". Jak zaznaczył, zmianę mogłoby przynieść większe zaangażowanie się gospodarki w finansowanie kursów językowych.

>>> Czytaj też: Turcja usunęła "tamę". Setki migrantów próbowały dostać się do Grecji