Polityk przyznaje przy tym, że rolnictwo na pewno nie uniknie strat związanych z kryzysem wywołanym przez koronawirusa. "Te straty trzeba będzie rolnikom zrekompensować. Pracujemy intensywnie nad takim systemowym rozwiązaniem" - zaznaczył w wywiadzie dla PAP komisarz.

W mediach społecznościowych jest sporo doniesień o pustych półkach w sklepach, o tym, że ludzie robią zapasy. Pan by doradzał robienie takich zapasów?

Nie ma żadnych symptomów wskazujących na to, że Europie, a także Polsce grozi kryzys żywnościowy. Są oczywiście pewne zakłócenia, żadna sfera życia, żadna sfera gospodarki nie funkcjonuje normalnie. Ale nie ma najmniejszych podstaw do niepokoju, że kryzys zdrowotny związany z pandemią spowoduje trudności na rynku żywnościowym.

Na szczęście mamy w Europie silne rolnictwo, które ma nadwyżki. UE jest największym na świecie eksporterem żywności, więc pod tym względem jesteśmy bezpieczni. Dużo zawdzięczamy naszym rolnikom. Nie ma powodu do niepokoju, do paniki. Na pewno żywności nie zabraknie.

 Jak KE reaguje na koronowirusa?

Trzeba powiedzieć przede wszystkim to: na różne działania związane z tym kryzysem UE przewiduje 37 mld euro w ramach przesunięcia środków, które znajdują się w polityce spójności. Od państw członkowskich będzie zależało, czy rolnicy z tego skorzystają. Niezależnie od tego jest też fundusz rozwoju obszarów wiejskich i tam przede wszystkim trzeba będzie przewidzieć działania, które zwiększą pomoc dla rolników w tej kryzysowej sytuacji. Bardzo intensywnie nad tym pracujemy i szczegóły będą dostępne w ciągu paru dni.

A co już teraz się dzieje?

Takie pierwsze działanie zostało podjęte. To nie jest jeszcze decyzja, ale propozycja, która przewiduje, żeby przedłużyć rolnikom termin składnia wniosków o dopłaty bezpośrednie. Wiadomo bowiem, że w tej sytuacji są różnego rodzaju trudności, przede wszystkim komunikacyjne.

Co ponadto?

Cały czas jestem w kontakcie z prezydencją chorwacką. Gromadzimy informacje o tym jakie są główne postulaty rolników i Komisja pod moim nadzorem przygotowuje propozycje dotyczące zwiększenia możliwości pomagania rolnikom, którzy są dotknięci skutkami koronawirusa.

Jakie są to skutki?

Jeszcze nie wszystkie się ujawniły, ale dotyczą one, np. trudności z pracownikami, którzy nie mogą się przemieszczać, a są potrzebni w gospodarstwach rolnych. Pojawiają się też pewne trudności z przewozem towarów przez granice. Mogą być trudności ze sprzedażą produktów rolnych. W ciągu najbliższych dni przedstawimy konkretne rozwiązania. Mam pewne projekty, ale dopóki nie będą oficjalnie przyjęte, to nie będę o nich mówił.

Jak zapewnić przepływ towarów w dobie zamykania przez państwa członkowskie granic?

Taki konkret jest w wytycznych KE, które dotyczą ułatwień w przejeździe przez granice. W komunikacie KE w tej sprawie są też rolnicze konkrety, o które ja zabiegałem, jak przewóz żywności przez granice, jak również przewóz żywych zwierząt. Żeby nie było blokady na granicach, żeby "zielone korytarze" (specjalne pasy dla ciężarówek - PAP) dotyczyły transportu żywności, transportu żywych zwierząt. To ułatwia handel, ale wiąże się też z bezpieczeństwem żywnościowym, o którym nie możemy zapominać w tej sytuacji.

Czy KE monitoruje sytuację i to, co się dzieje w poszczególnych krajach?

Oczywiście, sytuacja jest cały czas monitorowana. Jest sztab kryzysowy w Komisji. Niezależnie od tego zbieram i otrzymuje cały czas informacje ws. tego, co się dzieję, jakie są postulaty rolników. Może rolnictwo nie jest na pierwszym froncie spraw kryzysowych, ale musimy o nie dbać, żeby do kryzysu zdrowotnego nie dołączył, nie daj Boże kryzys żywnościowy, ale - warto to wyraźnie podkreślić - póki co nic takiego nam nie grozi.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka

>>> Czytaj też: Wirus SARS-CoV-2 szerzy się szybko, również od osób nie mających objawów [BADANIE]