– Cztery gminy w województwie lubelskim chciały zmienić częstotliwość odbioru odpadów biodegradowalnych i frakcji zmieszanej. Wojewoda nie przychylił się do ich wniosków – informuje Agnieszka Strzępka, rzecznik prasowy wojewody. Przyczyną odmowy są rosnące temperatury i to, że mieszkańcy, którzy ze względu na epidemię pozostają w domach, śmiecą więcej. Potwierdzają to doniesienia branży odpadowej. Podczas pierwszych tygodni epidemii wiele osób zaczęło robić remonty, na które do tej pory nie miało czasu – w części gmin urosła więc sterta odpadów wielkogabarytowych i remontowych.

Do wojewody łódzkiego wniosek złożyła jedna gmina oraz kilka przedsiębiorstw komunalnych. Te również zostały odrzucone. Do wojewody świętokrzyskiego wpłynął na razie jeden wniosek od gminy i dwa od przedsiębiorców. Są one analizowane. W Małopolsce częstotliwość odbioru odpadów chce zmienić burmistrz Myślenic.

W Wielkopolsce został zaakceptowany jeden wniosek o zmianę systemu gospodarki odpadami. Dotyczy on dwóch domów pomocy społecznej, w których wykryto przypadki osób chorych na koronawirusa – wynika z informacji DGP uzyskanych w Ministerstwie Klimatu. Zarówno pracowników, jak i mieszkańców DPS-ów poddano kwarantannie. W poniedziałek urząd wojewódzki poinformował, że w tych ośrodkach odnotowano 36 przypadków choroby.

Reklama

To tylko pretekst

Piotr Barczak z Europejskiego Biura Ochrony Środowiska (EEB) przekonuje, że epidemia nie może służyć za pretekst do odejścia od selektywnej zbiórki odpadów.

– Obecna sytuacja jest tymczasowa. Wszelkie decyzje muszą być więc przemyślane, aby nie zdemolowały trudno wypracowanych zachowań mieszkańców – podkreśla.

Z informacji DGP wynika jednak, że takie próby są podejmowane. Zdarzają się samorządy, które kalkulują koszty systemu i chcą opóźnić wprowadzenie nieuniknionych podwyżek opłat dla mieszkańców. O zmianę rygorów systemu pięciofrakcyjnego do wojewody wnioskował jeden ze związków międzygminnych, który chciał zmniejszyć częstotliwość odbioru śmieci na terenie ponad 20 jednostek samorządu terytorialnego. W ocenie wojewody nie było do tego podstaw, wniosek został więc odrzucony.

Unia nie odpuści

Piotr Barczak zdaje sobie sprawę z tego, że poluzowanie śmieciowych rygorów może być pokusą dla samorządów, które poniosą konsekwencje finansowe epidemii. Podkreśla jednak, że Unia Europejska nie odejdzie od pięciopojemnikowej segregacji. – Gminy będą rozliczane z ilości odpadów, które trafią do recyklingu – tłumaczy.

Wyjaśnia, że w dalszej perspektywie Komisja Europejska będzie harmonizować pięciopojemnikowy system, co wynika z planu przyjętego jeszcze przed wybuchem epidemii w Europie. Chodzi między innymi o opracowanie najbardziej skutecznych modeli dla danego regionu. Mają one uwzględniać gęstość zaludnienia, dostępność instalacji i zachowania konsumentów. Komisja Europejska będzie promowała rozwiązanie „pay as you throw” (czyli płać za tyle, ile wyrzucasz) i bardziej sprawiedliwy sposób naliczania opłat na mieszkańców (ci, którzy dobrze segregują odpady, płaciliby mniej). Ilość odpadów resztkowych ma się zmniejszyć o 50 proc. do 2030 r.

– Selektywna zbiórka to najbardziej efektywny system, więc Komisja Europejska na pewno od tego nie odejdzie – dodaje Piotr Barczak.

>>> Czytaj też: Nowy test na koronawirusa pomoże zakończyć przymusową izolację

Przepisy, nie wytyczne

Kłopot ze śmieciami w czasie kwarantanny dotyczy środków bezpieczeństwa. Specjaliści z branży odpadowej zaznaczają, że koronawirus nie jest do końca rozpoznanym zagrożeniem, pojawia się więc obawa o zdrowie pracowników firm śmieciarskich i sortowni oraz ich domowników. Są co prawda wytyczne Głównego Inspektoratu Sanitarnego (GIS) opracowane we współpracy z Ministerstwem Klimatu, ale samorządowcy i branża odpadowa podkreślają, że aby je stosować bez naruszania ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2010 ze zm.), powinny stać się obowiązującym prawem.

– Kwestie określone w wytycznych GIS mają charakter powszechny i dotyczą wszystkich gmin w Polsce. Dlatego potrzebna jest tu zmiana przepisów, a nie indywidualne działania wojewodów – zgadza się z nimi Maciej Kiełbus, partner w Kancelarii Prawnej dr Krystian Ziemski & Partners.

Tłumaczy, że zarządzenia wojewodów dotyczące selektywnej zbiórki odpadów lub częstotliwości ich odbioru powinny odnosić się do konkretnych gmin czy ich części. Tam, gdzie nie ma możliwości świadczenia usług, wydawane powinny być zarządzenia.

Według zaleceń GIS odpady od osób przebywających w kwarantannie zbiorowej lub w izolacji powinny być zbierane w worku wyróżniającym się, np. kolorem, i przekazywane do instalacji unieszkodliwiania z pominięciem sortowni (patrz infografika). Zorganizowanie oddzielnego odbioru odpadów z miejsc zbiorowej kwarantanny lub mieszkań, w których przebywają osoby chore, i skierowanie tych śmieci np. do spalenia to jednak dodatkowe koszty.

Nierozwiązany pozostaje także problem informowania o miejscach, w których przebywają osoby chore, ale nieobjęte leczeniem szpitalnym. Takie dane mają ośrodki pomocy społecznej, ale nie mają do nich dostępu służby komunalne.

>>> Czytaj też: Policjant a obywatel. Mandaty biorą się z niewiedzy ludzi i nadgorliwości służb