Dlaczego importujemy węgiel z całego świata? [TOP 2020]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 kwietnia 2020, 07:30
[aktualizacja 27 grudnia 2020, 11:46]
import węgla kamiennego
import węgla kamiennego/Media
Polska ma zapasy węgla na pół roku, a mimo tego do Gdańska zawinął kilka dni temu największy masowiec w historii polskich portów – przywiózł węgiel z Kolumbii. Portal WysokieNapiecie.pl sprawdził kto, po co, za ile i jaki węgiel sprowadza do Polski.

W poniedziałek, po czterech dniach wyładunku, wypłynął z Gdańska największy masowiec, jaki kiedykolwiek zawinął do polskiego portu. Statek o wdzięcznej nazwie Trójca Święta (grec. Agia Trias) przywiózł do Polski węgiel z Kolumbii – zauważył Portalmorski.pl. Jednostka o nośności ponad 185 tys. ton najprawdopodobniej dostarczyła niewiele mniej czarnego złota do naszego kraju. Odpowiada to miesięcznemu wydobyciu średniej wielkości kopalni w Polsce.

W sumie przez ostatnie dwa lata sprowadziliśmy do Polski ponad 35 mln ton węgla kamiennego o łącznej wartości 14 mld zł. Najwięcej, bo blisko 23 mln ton, z Rosji. Na kolejnych miejscach znalazły się Australia (3,6 mln t), USA, Kolumbia, Kazachstan, Mozambik, Czechy, RPA i Indonezja. Według danych Eurostatu węgiel kupowaliśmy nawet w Chinach.

Tymczasem zapasy węgla kamiennego w naszym kraju wynoszą już niemal 16 mln ton tylko w przedsiębiorstwach górniczych i energetycznych. Do tego trzeba doliczyć jeszcze zapasy w przedsiębiorstwach importujących to paliwo, węgiel kupiony przez Agencję Rezerw Materiałowych, leżący na składach i u drobnych odbiorców. Łącznie paliwa wystarczy na pół roku lub więcej.

Po co więc sprowadzamy go z dosłownie wszystkich kontynentów na świecie poza Antarktydą? Powodów jest kilka.

Chociaż odsetek rodzin, które ogrzewają swoje domy węglem od lat systematycznie spada, to wciąż potrzebuje go 36 proc. gospodarstw domowych w Polsce. Do ogrzewania szklarni wykorzystuje go też wciąż wiele gospodarstw rolnych. Rocznie drobni odbiorcy spalają ok. 10 mln ton węgla kamiennego, ale nie dowolnego. W małych kotłach spala się przede wszystkim węgiel o średniej i dużej ziarnistości, czyli większe bryły.

Żadna z polskich kopalń nie jest nastawiona na ich produkcję. Takie sortymenty wydobywa się w Polsce niemal wyłącznie przy okazji drążenia chodników i przygotowywania ścian do wydobycia miałów węglowych, ale to za mało. Takiego węgla produkujemy w Polsce tylko ok. 5-6 mln ton. Resztę będziemy musieli importować tak długo, jak długo nie zastąpimy większości pieców węglowych w polskich domach nowocześniejszymi sposobami ogrzewania. To, za sprawą takich programów jak „Czyste powietrze”, będzie się systematycznie dokonywać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj