O rozmowie telefonicznej ministra finansów USA Stevena Mnuchina i przedstawiciela USA ds. handlu Robrerta Lighthizera z wicepremierem ChRL Liu He informowały również władze Stanów Zjednoczonych.

Hongkoński dziennik „South China Morning Post” podkreśla, że była to pierwsza rozmowa głównych negocjatorów handlowych od stycznia, gdy oba kraje podpisały „pierwszą fazę” porozumienia. Umowa miała zakończyć wojnę handlową, w ramach której oba kraje ocliły wzajemny eksport wart miliardy dolarów rocznie.

Liu, Mnuchin i Lighthizer wyrazili poparcie dla „wzmocnienia współpracy makroekonomicznej i w kwestii zdrowia publicznego” oraz „wysiłków na rzecz stworzenia sprzyjających warunków do wprowadzenia w życie pierwszej fazy chińsko-amerykańskiego porozumienia handlowego” - napisano w krótkim komunikacie opublikowanym na stronie internetowej chińskiego ministerstwa handlu.

Według komunikatu biura przedstawiciela USA ds. handlu rozmówcy zgodzili się, że osiągane są „dobre postępy” w sprawie realizacji umowy, oraz że „mimo obecnego globalnego kryzysu zdrowotnego” strony powinny wypełnić zawarte w niej zobowiązania w odpowiednim czasie.

W ramach umowy Chiny zgodziły się m.in. zwiększyć w najbliższych dwóch latach wartość importu amerykańskich towarów o 200 mld dolarów w porównaniu z rokiem 2017. Trwająca pandemia koronawirusa uderzyła jednak w popyt na chińskim rynku, co rodzi wątpliwości dotyczące perspektywy wypełnienia tych postanowień.

Relacje amerykańsko-chińskie uznawane są obecnie za najgorsze od dziesięcioleci. Obie strony spierają się nie tylko w sprawach handlowych, ale również w kwestii praw człowieka, wolności słowa i wyznania, autonomii Hongkongu, statusu Tajwanu i chińskich roszczeń terytorialnych na Morzu Południowochińskim.

Najnowszym punktem zapalnym stała się pandemia koronawirusa, która wybuchła pod koniec 2019 roku w chińskim mieście Wuhan. Urzędnicy w Waszyngtonie zarzucali chińskim władzom próby ukrywania zagrożenia przed światem i tuszowanie skali epidemii w Chinach. Pekin temu zaprzecza.

Prezydent USA Donald Trump i sekretarz stanu Mike Pompeo twierdzili również, że istnieją dowody, iż patogen pochodzi z wuhańskiego laboratorium wirusologicznego. Rzecznik chińskiego MSZ Zhao Lijian sugerował natomiast na Twitterze, że wirusa mogli przywieźć do Wuhanu amerykańscy żołnierze.

Z Kantonu Andrzej Borowiak (PAP)