Dlaczego miastowi nie głosują na prawicę?

I to jest świetne pytanie.

Dziękuję.

O tym chce pan rozmawiać?

O tym też. Mam tylko dwa pytania: dlaczego wielkie miasta nie głosują na prawicę i dlaczego w Polsce nie ma dużej partii lewicowej?

To od czego zaczynamy?

We Włodawie ludzie chodzą do kościoła, są tradycyjni i głosują na PiS. Przyjeżdżają do Warszawy i koniec. Po przekroczeniu granic strefy Schengen, czyli Miasteczka Wilanów, tylko lewica i Platforma im w głowie. Dlaczego?

Jedna wersja, liryczna, mówi, że ludzie najambitniejsi i wykształceni zjeżdżają do dużych ośrodków i tam nowocześnieje im w głowie. A jednocześnie chcą potwierdzić swój wyższy status w znany sposób, więc kupują mieszkania w Miasteczku Wilanów.

W wielkim mieście każdy może żyć, jak chce, ale jak przyjeżdża do Wilanowa, to musi być zuniformizowany jak chiński urzędnik? Te same poglądy, wakacje, sposób życia?

Im się wydaje, że potrzeba im wolności, a uniformizują się bardziej niż tak samo ubrane i tak samo uczesane punki.

A wersja druga?

Jest nieco smutniejsza, to przykład budowy Nowej Huty, czyli miejsca, do którego zjeżdżali młodzi ludzie z całej Polski, ze wszystkich grup społecznych. Co pokazały badania? Że ci sami ludzie, którzy w swoich ośrodkach zachowywali się, jak Pan Bóg przykazał, w Nowej Hucie byli jak spuszczeni z łańcucha. Dlaczego? Bo faktycznie byli spuszczeni z łańcucha!

Cały wywiad z Krzysztofem Wieleckim przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP