Psucie Trójki nie zaczęło się, gdy dyrektorowi nie spodobał utwór krytykujący Kaczyńskiego [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
24 maja 2020, 21:22
Radio zabytek antyk stare radio
Radio zabytek antyk stare radio/ShutterStock
Od razu muszę zastrzec, że nie będę obiektywny, bo należę do grona osób wychowanych na Trójce. Z jednej strony oznacza to, że trudniej mi na chłodno ocenić, co się dzieje wokół radia – a raczej tego, co z niego zostało. Jednak z drugiej sprawia to, że mogę się pokusić o wyjaśnienie fenomenu Trójki z jednoczesnym odkłamaniem narosłych wokół niej mitów - pisze w opinii dziennikarz DGP Piotr Szymaniak. 

„Listę Przebojów” pamiętam z czasów, gdy słuchało się jej w piątek wieczorem, a w następnym tygodniu w kiosku kupowało drukowaną broszurkę z ostatnim notowaniem. W czasach przedinternetowych to było okno na świat. Także dlatego, że stałym elementem audycji była korespondencja Wojciecha Żórniaka z Waszyngtonu, który opowiadał, co tam na szczycie listy Billboardu, a Alina Dragan z Amsterdamu, oprócz informacji muzycznych, relacjonowała po prostu, czym ludzie żyją na wciąż odległym Zachodzie. Do tej pory pamiętam kilka dowcipów o Belgach, opowiadanych sobie przez Holendrów, które były nieodłącznym punktem jej wejścia antenowego. Długo siedziały mi też w głowie zapowiedzi większości piosenek z 4. trójkowego topu wszechczasów z 1997 r., który jako nastolatek ciurkiem nagrywałem na kasety przez cały dzień.

To nie są doświadczenia niezwykłe – raczej typowe. Według rytmu dnia wyznaczanego przez Trójkę zaczęły też funkcjonować moje dzieci. I to dosłownie. Żeby nie spóźnić się na autobus do szkoły, śniadanie musiały zaczynać najpóźniej, gdy Tomasz Rożek odpowiadał na „Pytania z kosmosu”. Gdy Krystian Hanke wchodził z cyklem „Projekt Tata 3”, to był najwyższy czas myć zęby. Jeśli ubierając się, słyszeliśmy, jak Piotr Metz zaczyna kolejny odcinek swojego cyklu, w którym prezentował najważniejsze piosenki danego artysty, było wiadomo, że zdążymy tylko wtedy, jak autobus się spóźni. W tym tygodniu wypowiedzenia złożyli i Tomasz Rożek, i Piotr Metz. Ten ostatni na odchodnym pokazał SMS od szefa stacji z poleceniem dopilnowania, aby piosenka Kazika „Twój ból jest większy niż mój” nie pojawiła się na antenie.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Magazyn - eDGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj