Turyści wracają na Mazury. Widmo plajty branży noclegowej w tym regionie zmalało

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 maja 2020, 11:03
Mazury
Mazury/ShutterStock
Na Mazurach pojawili się turyści. W najbliższy długi czerwcowy weekend wolne są już tylko pojedyncze pokoje, Znalezienie wolnych miejsc na lipiec i sierpień także jest niełatwe.

"Wreszcie są turyści, na wodzie widać żagle. Mazury powoli wracają do turystycznego życia" - powiedział PAP , właściciel portalu turystycznego o Mazurach. Przyznał, że ruch turystyczny przybiera na sile, podobnie jak w poprzednich latach, w weekendy. "Wtedy portowe knajpy są pełne ludzi, ich właściciele przyznają, że jest nadzieja na to, by odrobić to, co stracili na początku maja" - dodał Jatkowski.

Luzowanie obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa pozwoliło na . Nie tylko można już korzystać z miejsc portowych ale też, pod pewnymi rygorami sanitarnymi, korzystać z sanitariatów. "Mniej ludzi niż przed epidemią może korzystać na raz z pryszniców ale za to można już oddać nieczystości z łódek" - powiedział PAP Jatkowski.

Mimo że ruch żeglarski rozpoczął się niedawno MOPR już odnotował kilka wypadków, m.in. poparzenie mężczyzny, który wpadł na grilla. Od poniedziałku bezpieczeństwa zdrowotnego na Mazurach będą strzegły też karetki wodne.

Ożywienie turystyczne obserwują właściciele firm czarterowych i hotelarze. Właściciel jednej z najstarszych firm czarterowych na Mazurach powiedział PAP, że zainteresowanie czarterami jest z dnia na dzień coraz większe. Żeglarze chcą wypożyczać łodzie nie tylko w wakacje ale i w czerwcu. "Ceny usług czarterowych nie podskoczyły w porównaniu z poprzednim rokiem. Mam nadzieję, że ten sezon nie będzie taki zły, jak się zapowiadało" - przyznał Bełbot.

Wiele osób z Polski już odpoczywa na Mazurach. "Widać już na ulicach ludzi przyjezdnych, pojawia się coraz więcej aut. Telefony u nas już się niemal urywają. Na czerwcowy długi weekend już nie mamy miejsca, z dnia na dzień topnieją miejsca noclegowe na lipiec i sierpień. Rezerwują je Polacy ale nikt nie pyta o możliwość płacenia zapowiadanym bonem turystycznym" - powiedział PAP menager z Grupy Amax w Mikołajkach .

W ocenie Jatkowskiego, paradoksalnie, koronawirus jest nadzieją dla branży turystycznej na Mazurach. "W okolicy odpoczywają m.in. ci, którzy dotąd weekendy spędzali na Litwie. Teraz nikt na Litwę nie jeździ, bo po powrocie musiałby odbyć kwarantannę" - powiedział Jatkowski.

W poprzednich latach dziennie po mazurskich jeziorach pływało od 30 do 40 tys. łodzi i jachtów dziennie.

>>> Polecamy: Węgry otworzyły sezon turystyczny. Uruchomiono plaże, statki wypływają na Balaton

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj