Szef unijnej dyplomacji: Śmierć George'a Floyda była nadużyciem władzy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
2 czerwca 2020, 14:59
Flaga USA
Flaga USA/ShutterStock
Śmierć George'a Floyda w USA była nadużyciem władzy; potępiamy przemoc i rasizm w każdej postaci - oświadczył we wtorek szef unijnej dyplomacji Josep Borrell na konferencji prasowej w Brukseli. Mieszkańcy Europy są zszokowani tym zabójstwem - dodał.

Floyd, 46-letni Afroamerykanin, zmarł 25 maja w Minneapolis, gdy w czasie aresztowania za domniemaną próbę zapłacenia fałszywym 20-dolarowym banknotem policjant przygniótł go do ziemi i ukląkł na jego szyi. Na nagraniu wideo z aresztowania słychać, jak Floyd, który był nieuzbrojony, mówił, że nie może oddychać.

Borrell śmierć Floyda nazwał też "morderstwem". „Podobnie jak obywatele Stanów Zjednoczonych, jesteśmy zszokowani i przerażeni śmiercią George'a Floyda… wszystkie społeczeństwa muszą zachować czujność wobec nadmiernego używania siły” - powiedział dziennikarzom w Brukseli szef polityki zagranicznej UE Josep Borrell.

Śmierć Floyda „bardzo, bardzo nieszczęśliwym” wydarzeniem i powiedział, że pokazuje ona „nadużycie władzy” przez organy ścigania.

„Potępiamy wszelkiego rodzaju przemoc i rasizm ... wierzymy w zdolność Amerykanów do zjednoczenia się” - zaznaczył. „Każde życie ma znaczenie, życie czarnoskórych również ma znaczenie” - powiedział, odnosząc się do angielskiego zdania "All lives matter, black lives also matter", które stało się w USA hasłem antyrasistowskich protestów po poprzednich zamieszkach związanych z przypadkami zabicia niewinnych Afroafrykanów przez policję lub prywatnych ochroniarzy.

Borrell zaapelował o deeskalację napięcia w Stanach Zjednoczonych.

Po śmierci Floyda doszło w USA do przeradzających się często w gwałtowne zamieszki, trwających już od tygodnia protestów wymierzonych głównie w brutalność policji, szczególnie wobec Afroamerykanów. Demonstracje ogarnęły wszystkie wielkie miasta Ameryki.

W nocy z poniedziałku na wtorek kontynuowano protesty w całych Stanach Zjednoczonych; część demonstracji przerodziła się w gwałtowne rozruchy, którym towarzyszyła grabież sklepów. W Illinois zginęło dwoje protestujących. W Saint Louis i Las Vegas postrzelono policjantów.

W poniedziałek wieczorem prezydent Donald Trump zapowiedział, że jeśli zamieszki nie zostaną opanowane przez lokalne siły policyjne i Gwardię Narodową, do przywrócenia spokoju zostanie skierowane wojsko.

>>> Czytaj też: Ameryka w ogniu. Biały policjant uderza w Trumpa i Bidena

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj