Chętnych do zakupów coraz więcej

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
8 kwietnia 2009, 17:02
Giełda potrafi zaskakiwać i udowodniła to nie raz. Dzisiejszą sesję również można zaliczyć do grona tych nieprzeciętnych. Wydawać by się mogło, że rynek potrzebuje jakiejś korekty przed dalszą wspinaczką, ale kupujących jest tak dużo, że jednodniowy spadek cen sprawia, że ceny już stają się atrakcyjne dla szerokiego grona inwestorów.

Dzisiaj notowania rozpoczęły się spadkiem o ponad 1 procent, ale byki szybko przystąpiły do zakupów. Kolor zielony pojawił się już przed 10-tą, ale prawdziwa eksplozja zakupów nastąpiła popołudniu, gdy z łatwością przekroczony został poziom 1700 punktów. Niektórzy próbują na siłę szukać przyczyny nagłego wybuchu popytu i wskazują na udaną akcję 10-letnich obligacji, na której popyt zdecydowanie przewyższył podaż. Osobiście aukcję nie nazwałbym przyczyną, ale katalizatorem, który uruchomił strumień pieniądza czekających na wejście na rynek.

Akcje stały się atrakcyjne dla klientów indywidualnych, którzy swe zakupy koncentrują na wciąż dobrze się zachowującym sektorze małych i średnich spółek. OFE, które w swoich portfelach mają rekordowo mało akcji wykazują chęć zwiększenia swojego zaangażowania. Nie próżnuje również zagranica. Widać to po rosnących giełdach regionu i umacniającym się złotym. Zwyżki są potęgowane przez ograniczoną podaż akcji. Posiadacze walorów nie są skłonni do ich sprzedaży widząc fazę w jakiej znajduje się rynek. Przecież wzrosty o ponad 5 procent mówią same za siebie.

Na rynku walutowym złoty na początku był słaby, co było pochodną nienajlepszej atmosfery na rynku. Z biegiem czasu jednak napływ kapitału umacniał złotego. Inwestorzy zagraniczni kupowali przecież akcje i obligacje. Taki stan rzeczy doprowadził do sytuacji, gdy pod koniec sesji na GPW złoty faktycznie umocnił się w porównaniu do wczorajszych cen zamknięcia. Koniec sesji spowodował jednak osłabienie się naszej waluty. Pamiętać trzeba, iż będzie ona pozostawała pod presją, gdyż jak to dziś podkreślił wiceprezes NBP, Witold Koziński, problem opcyjny będzie nam towarzyszył aż do 2010 roku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Xelion
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj