Symboliczne sesje za nami, kolejny nudny dzień przed nami…

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
18 maja 2009, 08:36
Sesja kończąca ubiegły tydzień w USA była kolejną bez wyrazu, emocji i znaczenia. Indeksy tylko na początku utrzymywały się na plusach, ale kiedy już podaży udało się doprowadzić do jednoprocentowej zniżki sytuacja ustabilizowała się i druga część dnia przebiegła na wyraz spokojnie.

Europejskie informacje o rekordowo dużym spadku niemieckiego PKB (-3,8 proc.) amerykańskie rynki jak zawsze zlekceważyły. Podobnie „znaczenie” miały dane o produkcji przemysłowej w Stanach, która skurczyła się w ciągu miesiąca o 0,5 proc., czyli najmniej od 6 miesięcy. Pojawiły się co prawda komentarze, że to już wyraźny sygnał zbliżającego się zakończenia kryzysu, ale giełdom to nie pomogło. Bykom nie pomógł też zaskakująco dobry wynik indeksu NY Empire State opisującego rozwój gospodarczy w rejonie Nowego Yorku. Wskaźnik zamiast oczekiwanych –14 pkt. wyniósł tylko – 4 pkt. i choć wartość ujemna nadal wskazuje kurczenie się gospodarki w okręgu to jest to kurczenie już symboliczne.

Symbolicznymi nie można nazwać dzisiejszych spadków giełdy japońskiej, która zniżkowała ponad dwa procent po tym jak Panasonic (światowy lider produkcji plazmowych telewizorów) oraz drugi największy japoński bank Mizuho ogłosiły straty. Amerykańskie rynki od trzech dni utrzymują się w wąskiej konsolidacji. Dziś również to zachowanie powinno się powtórzyć z uwagi na kompletny brak impulsów makro i mikro. Większe zmiany będą miały miejsce jeżeli amerykański rynek dotknie niedawnego oporu 875 pkt. i go przełamie. Szanse jednak na tak wyraźny ruch przy „pustynnym” kalendarium są moim zdaniem zerowe.

Na krajowym rynku piątek popyt rozpoczął ze sporym impetem. WIG20 rósł o 1,5 proc. i wydawało się, że fatalne wieści z gospodarki niemieckiej nie będą miały większego znaczenia. Nadzieje na optymizm szybko jednak znikły po tym jak zachodnie parkiety nie wytrzymały presji podaży i zeszły na minusy. GPW natychmiast podążyła ich tropem.

Mimo postępującej przeceny na rynku mocno trzymał się KGHM zyskujący po ogłoszeniu znacznie lepszych od oczekiwań wyników za pierwszy kwartał. Dzięki postawie tej spółki WIG20 tylko w południe na chwilę zszedł poniżej poziomu czwartkowego zamknięcia, a poziom 1800 pkt. po raz kolejny skutecznie się obronił. Jak się okazało to były jedyne wydarzenie piątkowego handlu.

W końcówce sesji kupujący próbowali jeszcze odrobić choćby część z początkowych plusów jednak fiksing przekreślił i te nadzieje. Ostatecznie na symbolicznym obrocie, który nie sięgnął nawet miliarda złotych, rynek zanotował równie symboliczny wzrost. Sesja po części była powtórką wczorajszej kiedy to również nic istotnego się nie wydarzyło. Podsumowując cały tydzień można powiedzieć, że podobnie jak amerykański rynek dalej tkwimy w konsolidacji. Strefa 1800-1900 trzyma się mocno. Granie w tak wąskim zasięgu jest niemożliwe na dłuższy czas, więc można zaryzykować tezę, że w rozpoczynającym się tygodniu zobaczymy wybicie. W tej chwili bardziej prawdopodobna jest nadal korekta, ponieważ wraz ze spadającym obrotem zmniejsza się też zainteresowanie rynkiem nowych graczy, a bez nowego kapitału dalszych wzrostów być nie może. Scenariusz ten wspiera rozpoczynający się poniedziałek w którym brak danych makro spowoduje, że czeka nas kolejny dzień bez historii.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: A-Z Finanse
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj