Wypłata dywidend najtrudniejsza do zaakceptowania

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 czerwca 2009, 18:03
Wypłata dywidend ze spółek Skarbu Państwa, w tym z PKO BP, to dla Polskiego Stronnictwa Ludowego najtrudniejszy do zaakceptowania element w rządowym planie nowelizacji budżetu - powiedział we wtorek PAP przewodniczący klubu parlamentarnego Stronnictwa Stanisław Żelichowski.

Żelichowski zastrzegł jednocześnie, że jeżeli decyzja o wypłacie dywidendy z PKO BP "nie przeleje się na inne banki, to można by było ją jeszcze zaakceptować". "Jeśli jednak inne banki pójdą tą samą drogą, to będzie to fatalna decyzja" - podkreślił. Jak dodał, "na razie obserwujemy, jakie decyzje będą podejmowane w innych bankach". Minister finansów Jacek Rostowski, mówił na konferencji prasowej po wtorkowym posiedzeniu rządu, że dodatkowe dochody budżetu państwa z dywidend spółek Skarbu Państwa czy spółek, w których Skarb Państwa ma udziały sięgną 5,3 mld zł.

Żelichowski zaznaczył, kwestia wypłaty dywidend będzie jeszcze dyskutowana w ramach koalicji rządowej. "To nie tak, że tu będzie jakaś wielka awantura, natomiast my musimy wiedzieć, jakie środki minister zgromadzi, aby nie wstrzymać akcji kredytowej i żeby pozostała ona na takim poziomie, jak było zakładane" - mówił szef klubu PSL. W jego ocenie w przeciwnym wypadku kryzys gospodarczy rozciągnie się bardzo w czasie. "Bo jeżeli firmy nie dostaną środków finansowych, nie wykonają zamówień, to, co za tym idzie, spadną dochody budżetu państwa z tytułu podatku PIT" - mówił Żelichowski.

Żelichowski odniósł się także do zapowiedzi ministra dotyczącej oszczędności w resortach na poziomie 3 mld zł. Według niego, na poniedziałkowym spotkaniu premiera z ministrami "to oczekiwanie ministra Rostowskiego nie było przyjęte z jakimś przerażeniem". "Ministrowie dostali wiedzę, jakich się od nich oczekuje oszczędności i nie było wielkich zastrzeżeń" - zaznaczył. Ocenił jednocześnie, że pole manewru do szukania oszczędności nie jest już duże, bo znacznych cięć w wydatkach budżetu dokonano już na początku roku. Żelichowski przypomniał również, że trzy czwarte wydatków budżetu państwa to wydatki sztywne". "Czyli szukając oszczędności możemy manewrować tylko jedną czwartą" - zaznaczył.

Zdaniem Żelichowskiego, prognozowany przez Ministerstwo Finansów wzrost PKB na poziomie 0,2 proc. jest realny. "Polacy zachowują się normalnie, nie ma paniki, konsumpcja jest na dosyć wysokim poziomie, to jest realne do osiągnięcia" - ocenił.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj