Firmom ubezpieczeniowym somalijscy piraci wprost spadli z nieba. Ceny polis na statki wzrastają nawet dwudziestokrotnie, a w dobie kryzysu dodatkowa gotówka jest jak manna z nieba. Prawdopodobieństwo porwania statku jest niezwykle niskie, a ubezpieczyciele zarabiają fortunę.

Do zmiany cen doszło po serii porwań statków u wybrzeży Somalii. Ataki piratów w tamtym regionie wzrosły niemal dwukrotnie. W pierwszym kwartale odnotowano 102 przypadki, rok wcześniej było ich 53. Koszty armatorów rosną. Niezależnie od miejsca, gdzie pływają. A firmy ubezpieczeniowe liczą tylko pieniądze za polisy.

Więcej informacji na temat wpływu piratów na ceny ubezpieczeń w dzienniku.pl