Raty "zero procent" to pułapka na naiwnych

Ten tekst przeczytasz w 0 minut
2 lipca 2009, 12:26
Niemal każdy sklep z elektroniką czy AGD kusi kredytem "zero procent". Na pierwszy rzut oka to idealna okazja, by tanio kupić komputer czy telewizor, nawet jeśli nie mamy w danej chwili gotówki. Ale rzeczywistość nie jest już tak kolorowa. Bo w wielu przypadkach dopłacamy do interesu.

Kredyt "zero procent", oferowany przez wiele sklepów ze sprzętem elektronicznym wydaje się ciekawą alternatywą dla tych, którzy nie chcą pożyczać pieniędzy z banku, by kupić komputer czy telewizor. "Zero procent" stosują także hipermarkety (w ramach wydawanych kart kredytowych) oraz salony samochodowe. Jednak rozwiązanie to nie zawsze jest najtańszym sposobem na finansowanie zakupów - wynika z najnowszego raportu Open Finance, na który powołuje się Dziennik.pl


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj