W głosowaniu na posiedzeniu komitetu przedstawicieli państw członkowskim 10 krajów poparło propozycję Komisji Europejskiej, by cła przedłużyć o 15 miesięcy, 15 krajów się jej sprzeciwiło, a dwa się wstrzymały.

Nie przesądza to, że sankcje, wprowadzone w 2006 r. i przedłużone jesienią zeszłego roku na czas przeglądu sytuacji, wygasną. KE jest zdania, że są podstawy utrzymania ceł i zapowiada, że przedłoży swoją propozycję pod głosowanie na posiedzeniu ministrów UE w przyszłym miesiącu. Liczy, że tam zdobędzie więcej sojuszników przedłużenia ochrony małych producentów posiadających zakłady w Europie przed zalewem obuwia z Azji.

Jednak europejskie stowarzyszenie producentów obuwia EFA, skupiające gigantów korzystających z taniej siły roboczej w Chinach i Wietnamie, już ogłosiło zwycięstwo. "To było głosowanie za europejskim biznesem, wolnym handlem i co najważniejsze, z korzyścią dla europejskich konsumentów" - powiedział przedstawiciel niemieckiej federacji producentów Manfred Junkert. Jego zdaniem, KE powinna wycofać swoją propozycję, uznając argumenty firm, takich jak Adidas, Nike, Puma, Asics czy Lotto, i hurtowników, których dotknęły cła.

W latach 2001-2005 import chińskich butów skórzanych do UE wzrósł dziesięciokrotnie, przy czym ich cena spadła niemal o jedną trzecią. Buty wietnamskie, których przybyło niemal dwukrotnie, potaniały o 20 proc. Chodzi jednak o cenę deklarowaną przez importerów na granicach UE - klienci tych zmian nie odczuli, gdyż ceny butów w sklepach przez ten czas nawet nieznacznie wzrosły.

Polska Izba Przemysłu Skórzanego jest gorącym orędownikiem przedłużenia ceł w trosce o miejsca pracy w Polsce. Na forum UE najgłośniej kampanię lobbingową w tej sprawie prowadziły w trosce o swoich producentów Włochy, wspierane przez inne kraje Południa.

Reklama

Cła wynoszące 16,5 proc. na buty z Chin i 10 proc. na buty z Wietnamu zostały wprowadzone 4 października 2006 r. mimo ostrych podziałów wśród krajów członkowskich na liberalne kraje Północy i produkujące buty Południe, żądające jak największych barier dla taniego importu z Azji. Ostatecznie przeciwnicy zgodzili się na ich wprowadzenie pod warunkiem, że będą obowiązywać dwa lata zamiast zwyczajowych pięciu. KE argumentowała, że władze Chin i Wietnamu w sposób nieuczciwy wspierają producentów, którzy dzięki zwolnieniom podatkowym albo niekomercyjnej dzierżawie gruntów pod zakłady zalali świat tanim obuwiem.

Polecamy: Unia ma twardy orzech do zgryzienia – cło na chińskie buty