Połowa z ponad 3 tys.wagonów należących do PKP Intercity wymaga modernizacji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 stycznia 2010, 04:01
Połowa z ponad 3 tys. wagonów należących do państwowego przewoźnika wymaga modernizacji. Remonty mogą się opóźnić, bo firmy walczące o kontrakty blokują kolejne przetargi.

Średni wiek taboru, którym PKP Intercity wożą pasażerów, zbliża się do 25 lat. W tym roku 550 z ponad 3,1 tys. wagonów wymaga pilnej naprawy, bez której nie będą mogły one wyjechać na tory. Na ten cel spółka chce przeznaczyć w sumie ok. 40 mln zł. Bardzo prawdopodobne, że nie zdąży ze wszystkimi remontami. Gigantyczny przetarg na naprawę 500 wagonów w ciągu dwóch lat został właśnie zablokowany już na samym starcie. Protestuje nowosądecki Newag, który nie zgadza się z zapisami dokumentacji przetargowej. Z tego powodu PKP Intercity przesunęły termin składania ofert o pięć tygodni.

Kryzysowa sytuacja

Rekord w blokowaniu napraw wagonów spółki padł jednak w 2009 roku, gdy wszystkie pięć przetargów zostało rozstrzygniętych grubo po czasie. Najdłużej firmy blokowały zamówienie na naprawę 249 wagonów – protesty i odwołania ciągnęły się przez osiem miesięcy. Z tego powodu Intercity miały jesienią kłopoty z krótkimi pociągami, do których nie mieścili się wszyscy pasażerowie. Czy możliwe opóźnienia w tegorocznym przetargu storpedują rozkład jazdy przewoźnika? – Nawet w samym szczycie przewozowym, wypadającym w wakacje, będziemy dysponowali kilkudziesięcioma wagonami w rezerwie – mówi Paweł Ney, rzecznik przewoźnika.

Dziennie spółka uruchamia ponad 550 pociągów. W wakacje na tory wyjeżdża dodatkowo nawet 130 pociągów, zestawionych z co najmniej czterech wagonów. Kilkudziesięciowagonowa rezerwa może zatem nie wystarczyć. – Spółce ciążą przejęte od Przewozów Regionalnych pociągi pospieszne, czyli prawie 400 połączeń i 1,9 tys. wagonów, z których 700 w ogóle nie nadaje się do jazdy – tłumaczy kłopoty przewoźnika Adrian Furgalski, analityk rynku kolejowego.

700 wagonów to prawie 25 proc. taboru spółki. Niewykluczone, że jeśli sytuacja z blokowanymi przetargami z 2009 roku powtórzy się, spółka będzie musiała zlecać naprawy z wolnej ręki. Co ciekawe, o największe zamówienie biją się nie zakłady naprawcze, ale polscy producenci taboru kolejowego: Pesa z Bydgoszczy i Newag z Nowego Sącza. Starcie o kontrakt naprawczy to kolejne pole bitwy tych przedsiębiorstw.

Brakuje zamówień

Wcześniej walczyły o kontrakty na dostawę tramwajów, ubiegłoroczne modernizacje wagonów czy dostawy pociągów dla kolei podmiejskich. Większośc z nich wygrała Pesa, ale Newag, kontrolowany przez Zbigniewa Jakubasa, ma wielką ochotę na przejęcie większej części rynku. Inna spółka kolejowa pozostająca w rękach biznesmena – Zakłady Naprawcze Lokomotyw Elektrycznych w Gliwicach – zdobyły właśnie zamówienie na wykonanie napraw 47 lokomotyw PKP Intercity za prawie 31 mln zł netto.

i02_2010_018_166_0008_001_160490.jpg
PKP Intercity modernizują tabor
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj