PGNiG przygotowuje nową taryfę. Rachunki za gaz mogą wzrosnąć o 10 proc.

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 lutego 2010, 04:14
Choć PGNiG udało się wynegocjować z Rosjanami opusty cenowe, za paliwo możemy zapłacić więcej. PGNiG i Gaz-System chcą, by ceny surowca poszły w górę aż o 10 proc.

Na razie trudno jednoznacznie przesądzać, o ile skoczą rachunki za gaz. Składają się na niego nie tylko opłata za paliwo gazowe, ale również za przesył i dystrybucję. Tymczasem do URE trafił na razie jeden wniosek taryfowy – od Gaz-Systemu, ale tylko w części przesyłowej. Jak się dowiedzieliśmy, spółka będzie starała się o co najmniej 10-proc. podwyżkę. Wiadomo, że o taką samą wystąpić ma PGNiG. – Wniosek do URE złożymy pod koniec tygodnia – mówi Andrzej Janiszowski, dyrektor departamentu regulacji PGNiG.

10-proc. podwyżka cen gazu i opłat za jego dostawę oznaczałaby 10-proc. skok naszych rachunków za ogrzewanie czy gotowanie. Część ekspertów sądzi jednak, że prezes URE nie zgodzi się na tak duże podwyżki. Według nich bardziej realny byłby wzrost o 5 proc., choć nie jest przesądzony. – Kurs ropy, do którego indeksowana jest cena gazu importowanego przez PGNiG, ustabilizował się, a złoty jest silniejszy wobec dolara niż w III i IV kwartale 2009 r. Wzrost taryfy dla paliwa gazowego byłby zatem niezrozumiały – podkreśla Paweł Burzyński z DM BZ WBK.

Kamil Kliszcz, analityk DI BRE Banku, zakłada, że taryfy gazowe pozostaną bez zmian w całym 2010 roku. Podobnie prognozuje też Monika Kalwasińska, analityk DM PKO BP, choć według niej regulator może nawet wymusić na gazowym monopoliście kilkuprocentową obniżkę. – Widzimy przestrzeń do obniżki taryfy na paliwo gazowe na poziomie 8–12 proc. – dodaje Paweł Burzyński.

Jak tłumaczy, propozycja PGNiG 10-proc. podwyżki to tylko zagrywka taktyczna, która ma na celu – przy prawdopodobnym wezwaniu przez URE do korekty wniosku – pozostawienie pola do złagodzenia żądań. PGNiG będzie mogło obniżać wysokość podwyżki, ale będzie chciało zostać przy podwyżce.

Ta, według Andrzeja Szczęśniaka, niezależnego eksperta rynku, byłaby uzasadniona. – Ceny gazu w kontrakcie, na podstawie którego PGNiG dokonuje importu, ustalane są według formuły opartej na notowaniach cen ropy i produktów ropopochodnych nie z ostatniego kwartału, ale z poprzednich dziewięciu miesięcy. A w III i IV kwartale 2009 r. mieliśmy do czynienia ze wzrostami notowań – przekonuje.

Według BM Reflex od maja ubiegłego roku do początku lutego kurs ropy na giełdach wzrósł z 51,75 do 73,94 dol. za baryłkę. A to oznacza ponad 40-proc. podwyżkę. – PGNiG mogłoby więc wystąpić o wzrost cen gazu nawet na poziomie 17–20 proc. – twierdzi Andrzej Szczęśniak.

0,948 zł płacimy dziś za 1 m sześc. gazu

1,037 zł tyle może kosztować 1 m sześc. gazu po podwyżce

i02_2010_027_166_002a_001_166178.jpg
O ile więcej możemy zapłacić za gaz w tym roku
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj