Jak Grecy do spółki z Wall Street podkręcali gospodarcze statystyki

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 lutego 2010, 10:05
Zaszłotygodniowa akcja protestacyjna przeciwko planowanym przez Ateny cięciom budżetowym
Zaszłotygodniowa akcja protestacyjna przeciwko planowanym przez Ateny cięciom budżetowym/DGP
Seria niemiecko-amerykańskich publikacji pozwala zrekonstruować sztuczki, którymi Ateny przez lata oszukiwały Europę

Są kłamstwa, wielkie kłamstwa i greckie statystyki – mówi popularne unijne przysłowie. Dziś nareszcie wiemy, w jaki sposób Ateny w ciągu ostatniej dekady mogły niepostrzeżenie i konsekwentnie podkręcać swoje dane gospodarcze, co zaowocowało największym kryzysem wiarygodności w historii euro.

Winę za greckie kłopoty ponoszą ateńscy politycy i amerykańskie banki z Wall Street – wynika z publikowanych w ostatnich dniach niezależnie od siebie ustaleń niemieckiego Spiegla i amerykańskiego New York Timesa. Według opisanego przez nich mechanizmu przyparci do muru przez Brukselę greccy decydenci chcieli sprostać unijnym kryteriom spójności i skorzystali z niemoralnej propozycji złożonej im przez bankowych gigantów takich jak Goldman Sachs i JP Morgan Chase. Za pomocą finansowego triku sprawili, że ich długi na pewien czas wyparowywały ze statystyk. Według NYT proceder trwał od 2001 do 2009 r., gdy nowy socjalistyczny rząd Jeoriosa Papandreu postanowił zerwać współpracę i ujawnić prawdziwe dane, co zapoczątkowało obecny kryzys. Amerykańscy bankowcy mieli do tamtej pory zarobić na interesach z Atenami ok. 300 mln dol. Wczoraj, w reakcji na te publikacje Komisja Europejska zażądała od Greków wyjaśnień.

Kluczem do transakcji były skomplikowane transakcje finansowe tzw. swaps polegające na sprytnym wymienianiu za pośrednictwem banku realnych pieniędzy na inne waluty po bardzo korzystnym dla klienta kursie. W ten sposób grecki rząd wpłacał do banku 10 mld euro, a otrzymywał 11. Oczywiście nie za darmo. Za spłatę miały służyć przyszłe zyski greckiego państwa (tzw. derywaty), np. dochody z obsługi lotniska międzynarodowego w Atenach czy greckiego totalizatora sportowego. Haczyk polegał na tym, że o te braki w przyszłych budżetach miały się już troszczyć następne rządy. Według informacji New York Timesa grecki rząd nadawał problematycznym transakcjom kryptonimy zaczerpnięte wprost z greckiej mitologii. Jedna z nich nosiła np. nazwę „Eol”, od syna władcy mórz Posejdona. Inną ochrzczono „Ariadna”, nawiązując do słynnego mitu o Minotaurze.

W świecie transakcje typu swaps z udziałem derywatów są powszechnie stosowane. Formalnie nie ma w nich nic nielegalnego. – Problematyczne jest jednak to, że Grecy i Goldman Sachs trzymali je w tajemnicy. Oczywiście amerykański komercyjny bank nie ma obowiązku tłumaczenia się ze swojej działalności przed Eurostatem, dlatego wina leży po stronie Greków, którzy uprawiali prawdziwą kreatywną księgowość – mówi nam Zsolt Darvas z brukselskiego Instytutu Bruegla.

 >>> Czytaj cały artykuł:  Jak Grecja oszukiwała Unię

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj