Pytlos: Komu potrzebne te fortele

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
19 lutego 2010, 05:05
Cezary Pytlos
Cezary Pytlos/Forsal.pl
Kiedyś, jeśli się oszukiwało, to szło się za kratki, a teraz co najwyżej w nagrodę kratkę wstawia się do samochodu. Smutne aż do bólu, ale za taki stan rzeczy odpowiedzialność ponosi nie tylko branża motoryzacyjna.

Zadajmy sobie pytanie: ile razy w swoim życiu przeklinaliśmy absurdalne przepisy. Ile razy zastanawialiśmy się, czy jakaś regulacja aby na pewno służy naszemu bezpieczeństwu, czy też może np. podreperowaniu budżetu państwa.

I czy przypadkiem do tego samego uczucia gniewu nie mają prawa importerzy samochodów w związku z kratką. Czy nie mają prawa powiedzieć, że to chore prawo. I czy ktoś, kto wymyślił takie przepisy, nie powinien się liczyć z tym, że znajdą się bystrzejsi, którzy wystrychną go na dudka. A raczej na kratkę.

Jestem w 100 proc. przekonany, że całego zamieszania z homologacją by nie było, gdyby nasz budżet nie był taki pazerny i na każdym kroku nie myślał tylko o tym, co zrobić, żeby przedsiębiorca za dużo nie zaoszczędził na podatkach.

Czy gdyby istniało jasne prawo, które dawałoby możliwość pełnego odpisu, gdy samochód jest kupowany na potrzeby działalności gospodarczej, komukolwiek chciałoby się w ogóle zaprzątać sobie głowę jakimiś fortelami?

Ale wtedy, być może, świat byłby zbyt mało skomplikowany... W każdym razie dla urzędników.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj