Kuczyński: „Byczy” początek miesiąca

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
2 marca 2010, 09:01
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi
Piotr Kuczyński, główny analityk Xelion. Doradcy Finansowi/Forsal.pl
W poniedziałek od początku sesji amerykański obóz byków zaatakował rynek akcji. Mówiło się, że jednym z powodów była planowana przez kraje strefy euro pomoc dla Grecji.

Problem jednak w tym, że po pierwsze Amerykanie od dawna nie reagowali na „czynnik grecki”. Po drugie kurs EUR/USD mocno spadał, a przecież przedtem tracił z powodu Grecji, więc teraz powinien odbijać. Prawdziwe powody wzrostów indeksów były dwa. Po pierwsze przeniesiony z zeszłego tygodnia nastrój (pisałem o tym, że rynek chce wzrostów), a po drugie początek miesiąca (to często sprzyja bykom). Publikowane w poniedziałek dane makro nie były jednoznaczne, ale w tej atmosferze były interpretowane wyłącznie na korzyść byków.

Raport o przychodach/wydatkach Amerykanów i bazowym wskaźniku wydatków osobistych został zinterpretowany jako dobry, ale ja mam poważne wątpliwości, czy rzeczywiście był dobry. Dochody w styczniu wzrosły tylko o 0,1 proc. (oczekiwano 0,4 proc.), a wydatki o 0,5 proc. (oczekiwano 0,4 proc.). Niby dobrze, bo to już czwarty miesiąc wzrostu wydatków, ale jest on większy niż wzrost przychodów. Poza tym dochody do dyspozycji (po opłaceniu podatków) spadły o 0,4 proc. (największy spadek od lipca 2009). I z czego tu się cieszyć?

Drugi zestaw danych też był niejednoznaczny. Indeks ISM dla przemysłu spadł mocniej niż tego oczekiwano (z 58,4 na 56,5 pkt.), ale utrzymał się wyraźnie nad poziomem 50 pkt., więc była to informacja umiarkowanie pozytywna. Pamiętać jednak trzeba o tym, że sektor przemysłowy to mniej niż 20 procent gospodarki USA. Okazało się też, że styczniowe wydatki na konstrukcje budowlane zmniejszyły się mniej niż oczekiwano (o 0,6 proc., a nie o 0,9 proc.). Zmniejszyły się ogółem, ale wzrosły wydatki na budownictwo prywatne. Nie zastanawiano się jak to było możliwe podczas ostrej zimy...

Indeksy giełdowe od początku sesji mocno rosły. Mówiło się o pozytywnym wpływie transakcji fuzji i przejęć (m.in. brytyjski Prudential kupuje azjatycką część AIG) oraz dobrych danych makro (jak wyżej napisałem nie były to takie bardzo dobre dane). Nastroje przeniesione z zeszłego tygodnia i chęć dobrego rozpoczęcia miesiąca bardzo bykom pomagały. Tak bycze zakończenie sesji otwiera drogę do ataku na szczyt z tego roku.

GPW, nieco nieoczekiwanie, rozpoczęła poniedziałek od wzrostów indeksów. Nieco nieoczekiwanie, bo piątkowy fixing był tak niezwykle sztuczny, że wymagał jakiejś, choćby początkowej, korekty. Reakcja giełd europejskich na pogłoski o pomocy dla Grecji i na wzrosty cen surowców była jednak tak optymistyczna, że nasz rynek niespecjalnie miał wybór.

Po południu te dobre nastroje zniknęły. Indeksy w Europie zaczęły się osuwać (wraz z kursem EUR/USD), a u nas WIG20 bardzo szybko dotknął poziomu piątkowego zamknięcia. Od tego momentu rynek wszedł w marazm i dopiero po publikacji danych w USA, na fali europejskiego optymizmu, ruszył bardzo ślamazarnie na północ. Od czego jednak fixing? Znowu dorzucił kilkanaście punktów, dzięki czemu WIG20 naruszył opór na wysokości 2.286 pkt. Naruszył, bo przełamanie było minimalne, a obrót był zdecydowanie zbyt mały. Jednak jeszcze jeden wzrost i otrzymamy solidny sygnał kupna.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Xelion
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj