Czwartkowa sesja na GPW upływa pod znakiem lekkiego wzrostu indeksów po porannych spadkach. Rynek czeka na silniejszy impuls zza granicy, który mógłby zapoczątkować choćby krótkotrwałą korektę, uważają analitycy.
"Aktywność handlujących jest znikoma, co nie jest jednak zaskakujące, bo nie ma żadnego impulsu z zewnątrz, który mógłby skłonić do realizacji zysków" - powiedział analityk DM BZ WBK Sławomir Koźlarek. Dodał, że obecnie brakuje na rynku katalizatora, który wyzwoliłby ruch korekcyjny. Dlatego też obroty na rynku są bardzo słabe.
"W Stanach giełdy są na szczytach i nic nie sygnalizuje załamania. Jeśli przyjdzie korekta na naszym rynku, to spadki mogą być intensywne"- uważa Koźlarek. W czwartek ok. godz. 12:30 WIG20 rósł o 0,15% do 2.415,8 pkt, przy obrotach na poziomie 291mln zł, zaś WIG zyskiwał 0,44% do 41.170,26 pkt, a obroty wynosiły 534 mln zł.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: ISB
Tematy: giełda
Zobacz
|
