Niskobudżetowe lotnisko w Ibaraki zapowiada nowe standardy obsługi lotów w Japonii

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 marca 2010, 18:42
W odległości ok. 85 km od Tokio powstało pierwsze niskobudżetowe lotnisko w Japonii. Pomysł portu lotniczego pozbawionego drogiego wyposażenia i luksusów dla pasażerów nie wszystkich zachwyca, ale ma przyciągnąć do kraju tanie linie lotnicze.

Żadnych fanaberii, turystycznych atrakcji i kilkupiętrowych terminali, niektórzy powiedzieliby: barak - tak wygląda nowy port lotniczy w prefekturze Ibaraki, niedaleko stolicy Japonii. Póki co będzie on obsługiwał dwa loty dziennie: do Seulu, południowokoreańskich linii Asiana Airlines oraz do Kobe na wschodzie kraju, firmy SkyMark Airlines. „To pierwsze lotnisko w Japonii, gdzie naprawdę koncentruje się na kosztach i efektywności”- ocenia Hyun Dongshil z Asiana.

Pasażerów mają zachęcić tanie połączenia z centrum Tokio i bezpłatne parkingi, a kolejnych przewoźników dużo niższe opłaty niż na dwóch największych lotniskach stolicy kraju - Haneda i Narita. Ibaraki prowadzi rozmowy z tanimi liniami lotniczymi z Chin, Malezji i Filipin.

Pomysł taniego lotniska nie podobał się urzędnikom, a media uważały jego budowę za wyrzucanie publicznych pieniędzy. Entuzjazmu nie wykazuje też japoński Minister Transportu Seiji Maehara. „Nie mam zamiaru prosić linii z Japonii albo jakiekolwiek innego miejsca o latanie do Ibaraki. Prefektura musi sama zrobić co w jej mocy, żeby lotnisko było używane”- komentował Maehara.

Jeśli się jednak dokładniej przyjrzeć, strategia niskobudżetowych lotnisk może wyrwać ze stagnacji branżę lotniczą w Japonii. Eksperci twierdzą, że tanie loty i ich obsługa mają duży potencjał, szczególnie w wielkich krajach azjatyckich, jak Indie czy Chiny, gdzie coraz więcej ludzi wybiera podróż samolotem.

Tanie linie lotnicze powstają w całej Azji i rejonie Pacyfiku. Tymczasem w Japonii sektor lotów pasażerskich jest zdominowany przez dwie firmy - Japan Airlines oraz All Nippon Airlines. Wielkie, ekskluzywne lotniska w Japonii generują zbyt wysokie koszty i są nieefektywne.

Nowe, tanie lotnisko może przyciągnąć przewoźników, których nie stać na opłaty pobierane przez wielkie porty lotnicze w Tokio. „Ibaraki jest na dobrej drodze”- mówi Ushio Chujo, profesor z Uniwersytetu Keio. Zaznacza jednak, że jego powodzenie będzie zależeć od tego, czy w Japonii i krajach sąsiadujących powstanie więcej tanich linii lotniczych. Na efekty będzie trzeba czekać nawet do 10 lat. Prognozy na pierwszy rok działalności zakładają 20 mln jenów straty.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj