Wróblewski: Siła bezradności

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
15 marca 2010, 10:37
Tomasz Wróblewski
Tomasz Wróblewski/Forsal.pl
Jeden biurowiec więcej, jeden mniej. Bruksela nie zawali się od Europejskiego Funduszu Walutowego (EFW). Przeciwnie, rozkwitnie tysiącami nowych urzędników. Tylko Unia nie będzie już ta sama.

Centralny ośrodek nadzoru może i trochę zdyscyplinuje europejskie finanse, ale przy okazji pogrzebie kompromis traktatu lizbońskiego. Padnie jeden z ostatnich bastionów niezależności narodowej. Polityka gospodarcza. Nie będzie wspólnego ministra finansów, ale będzie szef EFW, który określi ramy narodowej polityki monetarnej. Narzuci stawki podatkowe i warunki emisji obligacji. EFW wykupi Grecję, Portugalię z tarapatów, ale w zamian przejmie kontrolę nad ich finansami. Zdyscyplinuje niezdyscyplinowanych, ale też dowali podatki tym nadmiernie urynkowionym.

EFW to nie jest projekt zrodzony z długich narad ekonomistów i konsultacji społecznych. To emocjonalna reakcja polityków na zapowiedź, że Grecja poprosi o pomoc Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW). Bruksela bała się śmieszności. Kompromitacji, że Europa – największa gospodarka świata – nie może sobie poradzić z krachem w małej Grecji. Czy faktycznie warto wywracać do góry nogami polityczno-gospodarczy porządek Europy, żeby kilku ministrów finansów ocaliło twarz?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj