Bugaj: Ben Bernanke wystraszył inwestorów

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 lipca 2010, 10:38
Wydarzeniem dnia wczorajszego było wystąpienie szefa Fed przed senacką komisją bankową. Nie zostało one zbyt dobrze odebrane, ale inwestorzy znad Wisły liczą, że to był jedynie „wypadek przy pracy”.

Warszawski parkiet pozostaje bardzo silny. Już na otwarciu główny indeks rósł o prawie 1 proc., a potem kontynuował marsz na północ przy akompaniamencie lepszych od prognoz wyników Morgan Stanley czy Wells Fargo. Z pewnością nie przeszkadzała informacja o kupnie Durexa przez Reckitt Benckisera. Poboczną informacją, ale z pewnością również napawającą optymizmem była zmiana liczby wniosków o nowy kredyt hipoteczny, która w ostatnim tygodniu zwiększyła się wobec poprzedniego o 3,5 proc. To novum, gdyż wcześniej ten wskaźnik z tygodnia na tydzień konsekwentnie się obniżał.

Dobra atmosfera w ciągu dnia sprawiała, że indeks konsekwentnie piął się na północ. Obecny był i zwiększony obrót, co sprawia, że zwyżka nie była bezpodstawna. Ostatecznie na zamknięciu WIG20 urósł o ponad 2 proc. Widać, że polscy inwestorzy są zdeterminowani by wyrwać się z objęć krótkoterminowego trendu bocznego, co ostatecznie jednak będzie możliwe dopiero w przypadku poprawy sytuacji zewnętrznej.

Chodzi tutaj przede wszystkim o Amerykanów, którzy nie mogą się zdecydować, w którą stronę rynek powinien zmierzać. Wczoraj wyczekiwano na słowa Bena Bernanke, które dla obiektywnego obserwatora nie wniosły niczego nowego do obrazu sytuacji. Szef Fed mówił o wyjątkowo niejasnej sytuacji gospodarczej, ale wciąż wierzy we wzrost. Przecież o tym każdy już wie, a rynek z pewnością, co wyraźnie zasygnalizuje spadkiem od kwietniowego szczytu. Może bardziej inwestorów zawiódł brak zapowiedzi jakichkolwiek kroków by ów niepewny wzrost wzmocnić. Wcześniej spekulowano o możliwym obniżeniu/zniesieniu oprocentowania lokat banków złożonych na kontach Rezerwy Federalnej by w ten sposób zachęcić je do zwiększenia akcji kredytowej.

Suma sumarum, szef Fed doprowadził do spadków i to nie całkiem małych. S&P500 spadł o ponad 1 proc. Wyraźnie umocnił się też i dolar, który negatywnie ważył na wycenach surowców. Spadkom w tej sferze oparła się jedynie miedź, której wciąż pomagają wydarzenia za Wielkim Murem. Coraz więcej głosów słychać o możliwym wyraźnym odbiciu chińskich akcji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Xelion
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj