BIEC: WPI wskazuje, że nadchodzi czas na pożegnanie z niską inflacją

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
13 sierpnia 2010, 09:12
Wskaźnik Przyszłej Inflacji (WPI), prognozujący z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem ruchy cen towarów i usług konsumpcyjnych w sierpniu br. wzrósł o kolejne 1,1 pkt. Wskaźnik rośnie od listopada ubiegłego roku. W ostatnim czasie w otoczeniu gospodarki pojawiły się nowe czynniki inflacyjne związane głównie ze wzrostem cen pszenicy na światowych rynkach, podało Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC) w raporcie w piątek. 

"Wiele wskazuje na to, że nie jest to czynnik o charakterze krótkookresowego szoku związanego z ograniczeniem eksportu rosyjskiej pszenicy, która stanowi ok. 11 proc. światowego handlu zagranicznego. Pozostali główni producenci tego ziarna Australia i Kanada również dotknięte zostały klęską nieurodzaju." - głosi raport. Według BIEC, Wśród krajowych czynników działających w kierunku wzrostu inflacji pojawiły się kolejne: zapowiedź wyższego podatku VAT. Nie wszyscy producenci będą w stanie wkalkulować jego wzrost w marżę i odstąpić od podnoszenia cen. Te przedsiębiorstwa, które ostatnim roku obniżały ceny, nie mają zbyt wiele miejsca na dalsze ograniczanie zysku zaś możliwości redukcji kosztów również nie są zbyt duże.

"Do takich gałęzi należą przemysł tekstylny, obuwniczy, produkcja sprzętu AGD i RTV. W tych gałęziach ceny za sprawą zmniejszonego popytu od ponad roku spadały, przedsiębiorstwa mniej produkowały i obniżały koszty" - napisano w raporcie. Analitycy zauważają, że w sierpniu br. w kierunku wzrostu inflacji w perspektywie najbliższych miesięcy działały: wzrost odsetka wykorzystania mocy produkcyjnych w przemyśle, wysokie tempo przyrostu długu skarbu państwa, wzrost cen usług transportu i magazynowania oraz odradzająca się dynamika zadłużania się gospodarstw z tytułu kredytów. "W kierunku przeciwnym działają: nieco silniejszy w stosunku do ubiegłego miesiąca złoty, spadające koszty pracy oraz utrzymujące się na poziomie zbliżonym do poprzednich miesięcy ceny importu" - podkreślają analitycy.

W przedsiębiorstwach produkcyjnych rośnie odsetek wykorzystania mocy produkcyjnych. W lipcu br. przedsiębiorstwa wykorzystywały swe maszyny i urządzenia średnio w ok. 71 procentach. To znaczna zmiana, świadcząca o ożywieniu gospodarczym. Badania pokazują, że przy poziomie ok. 75 proc. wykorzystania mocy wśród przedsiębiorców pojawia się wzrost zainteresowanie inwestycjami. "Z punktu widzenia wzrostu gospodarczego zbliżanie się do tego progu jest dobrą informacją. Z punktu widzenia stabilności cen – stwarza zagrożenie nasileniem procesów inflacyjnych. Presja na wzrost cen może pojawić się nawet nieco wcześniej, nim przedsiębiorcy zdecydują o inwestycjach. Wzrost odsetka wykorzystania mocy oznacza bowiem wzrost awarii maszyn i urządzeń a to podnosi koszty produkcji" - uważa Biuro.

Jednak w ostatnim miesiącu przedsiębiorcy wykazywali powściągliwość w podnoszeniu cen na produkowane w ich firmach wyroby. Jednak odsetek firm podnoszących ceny lub prognozujących ich wzrost w perspektywie najbliższych miesięcy od września ubiegłego roku systematycznie rośnie. Wzrost cen na swe produkty prognozują przede wszystkim producenci żywności, wyrobów tekstylnych obuwia i odzieży oraz producenci samochodów. "Od początku roku złoty tracił na wartości w stosunku do dolara i euro. Osłabienie to do marca br. nie powodowało wzrostu cen importu. Kwiecień był pierwszym miesiącem niewielkiego wzrostu tych cen. Zmiana kursu złotego przekłada się na zmiany cen importu w kilkumiesięcznym opóźnieniem. Stąd też w najbliższych miesiącach należy liczyć się ze wzrostem wskaźnika cen towarów i usług importowanych. Umocnienie złotego w ostatnim czasie było jak na razie zbyt słabe i krótkotrwałe aby nie spowodować wzrostu tej kategorii cen" - ostrzega BIEC.

Zdaniem analityków w kierunku możliwego wzrostu inflacji działają również czynniki związane z ożywieniem na rynku mieszkaniowym i wzrostem zainteresowania kredytem konsumenckim. Podobnie w kierunku wzrostu cen w przyszłości działa wzrastające zadłużenie skarbu państwa. "Czynnik, który od ponad roku działa w kierunku ograniczenia inflacji to jednostkowe koszty pracy. W przedsiębiorstwach produkcyjnych spadają one od początku ubiegłego roku. Dzieje się to w warunkach rosnących wynagrodzeń, co świadczy o wzroście wydajności pracy. Z drugiej jednak strony koszty produkcji w przeliczeniu na jednostkę produktu rosną od jesieni ubiegłego roku, co świadczy o wzroście pozostałych kategorii kosztów, innych od kosztów wynagrodzeń." - konkluduje BIEC.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: ISB
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj