Kończą się unijne pieniądze na polskie drogi, wiele firm może zbankrutować

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 maja 2011, 05:23
Ile wydajemy na drogi
Ile wydajemy na drogi/DGP
Wysychające środki z Unii Europejskiej na drogi oznaczają mniej zamówień ze strony sektora publicznego. To może spowodować ogromne kłopoty dla małych firm będących podwykonawcami projektów drogowych.

Przez ostatnie lata inwestycje drogowe napędzane były głównie przez unijne dotacje. Na kontraktach zarabiają wielkie konsorcja budowlane i ich podwykonawcy – głównie małe i średnie firmy z Polski. Ale drogowe eldorado może się wkrótce skończyć z wyczerpaniem środków unijnych pochodzących z perspektywy finansowej 2007 – 2013. W przyszłym roku Polska powinna otrzymać od Komisji Europejskiej ok. 12 mld zł na inwestycje drogowe. Ale już w 2013 r. mamy uzyskać tylko połowę tej kwoty (6,2 mld zł). Jeszcze gorzej będzie w 2014 r. – wtedy refundacja ma wynieść tylko 3,3 mld zł.

>>> Czytaj też: Budowa A2: zatory finansowe Chińczyków były do przewidzenia

Zarówno tych zaangażowanych bezpośrednio w budowę dróg, jak i tych produkujących na ich potrzeby – mowa o producentach asfaltu, stali zbrojeniowej, ekranów dźwiękochłonnych etc.

– Obawiam się, że dla niektórych spółek może się to skończyć źle, np. kłopotami z płynnością, a w skrajnych przypadkach bankructwem – uważa Krzysztof Stępień, dyrektor inwestycyjny w Opera TFI.

I choć drogi wciąż się buduje, w branży budowlanej już widać pierwsze oznaki załamania. Indeks WIG Budownictwo, grupujący spółki z tego sektora, od początku roku stracił ponad 20 proc., podczas gdy cały rynek urósł w tym czasie o prawie 2 proc. Analitycy nie mają wątpliwości, dlaczego tak się dzieje. – Konkurencja ze strony zagranicznych firm, np. chińskich, zmniejsza marże krajowych przedsiębiorstw – mówi Jarosław Niedzielewski, zarządzający funduszami w Investors Fundusze Otwarte TFI.

– Głównym impulsem budowy dróg są finanse UE. Z naszej strony cały proces jest niedofinansowany – uważa Janusz Piechociński (PSL) z sejmowej komisji infrastruktury. – Grozi nam poważne wstrzymanie inwestycji w latach 2014 – 2016 – dodaje.

>>> Czytaj też: Polska wyda 78 mld zł na drogi do 2015 roku. Zobacz aktualne plany

Polscy przedsiębiorcy doskonale zdają sobie sprawę z nadchodzącego dołka. – Podpisałem kontrakt na roboty w Niemczech i szukam kolejnych. Chcę się zabezpieczyć na ciężkie czasy – mówi Sławomir Juraszek z firmy Poltrans, specjalizującej się w transporcie materiałów budowlanych, w której pracuje ok. 50 osób. – Inaczej trzeba byłoby zwolnić połowę pracowników – przyznaje. Ale nie wszystkim małym i średnim firmom uda się uciec przed kryzysem na Zachód. By przetrzymać trudne czasy, nieuniknione będą zwolnienia – w niektórych firmach redukcje mogą sięgnąć nawet 50 proc. zatrudnionych osób.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj