W środę nastroje na giełdach nieco się poprawiły, jednak nie ma wątpliwości co do nastawienia inwestorów do ryzyka. Kapitał wciąż ucieka do bezpiecznych przystani. Po wtorkowym rekordzie szwajcarskiego franka, historyczny szczyt ustanowiły notowania złota. Za uncję tego bezpieczeństwa trzeba było płacić 1587 dolarów, czyli 4545 zł. Akcje co prawda też szły w górę, jednak sądząc po obrotach, nie był to towar najbardziej pożądany.

Główne indeksy w Warszawie zaczęły dzień od zwyżki o 0,2-0,3 proc. Wskaźniki małych i średnich spółek z kolei o tyle samo szły w dół. W ciągu pierwszych dwóch godzin nie wykazywały chęci do większych zmian, jednak tuż przed południem WIG20 przystąpił do bardziej energicznej zwyżki. Udało mu się przekroczyć 2760 punktów, zyskując 1 proc. Na tym poziomie możliwości byków się wyczerpały i nastąpiła faza osuwania się. Mocniejsza kontra podaży wczesnym popołudniem sprowadziła wskaźnik 20 punktów niżej, do poziomu z otwarcia notowań.

W pierwszej części handlu liderem wzrostów wśród blue chipów były akcje KGHM, zwyżkujące o 2 proc. Szybko zostały zdystansowane przez papiery Bogdanki, które momentami szły w górę o 2,8 proc. i Pekao, rosnące o 2,5 proc. I one musiały ustąpić miejsca zwyżkującym o ponad 5 proc. walorom Banku Handlowego. Bankowej stawce przewodziły jednak papiery Kredyt Banku zyskujące chwilami 11 proc. po informacji o zamiarze sprzedaży banku przez belgijski KBC. W niełasce inwestorów znalazły się walory Lotosu i PKN Orlen, które zniżkowały po 1,8 proc.

Wskaźniki w Paryżu, Frankfurcie i Londynie na otwarciu zniżkowały po 0,2-0,4 proc., jednak podobnie jak w Warszawie i tam do południa byki wyraźnie przeważały. DAX po zwyżce o 0,9 proc. w drugiej części dnia tę zdobycz niemal w całości roztrwonił, a za nim podążyły CAC40 i FTSE, spadając ponownie lekko pod kreskę.

Przedpołudniowym zwyżkom sprzyjały dobre dane makroekonomiczne. Chińska gospodarka wzrosła w drugim kwartale o 9,5 proc., nieznanie wolniej niż w pierwszych trzech miesiącach roku. Wyższa niż się spodziewano była dynamika produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej. Miłym zaskoczeniem był też sięgający 6,2 proc. wzrost produkcji w Japonii.

Reklama

Rozczarował natomiast przemysł w strefie euro, gdzie zwyżka sięgała 4 proc., podczas gdy oczekiwano wzrostu o 4,8 proc.
Indeksy na Wall Street zaczęły sesję od zwyżek po 0,5-0,6 proc. Dla europejskich inwestorów nie stanowiło to jednak zbyt wielkiej inspiracji. Niewielką reakcję można było zauważyć jedynie we Frankfurcie i Warszawie. Dopiero zwiększenie skali wzrostu za oceanem do ponad 1 proc. w reakcji na deklarację szefa Fed o możliwości dalszego wspierania amerykańskiej gospodarki przez politykę pieniężną w razie potrzeby, popchnęło indeksy mocniej w górę. WIG20 zyskał ostatecznie 1,02 proc., WIG wzrósł o 0,86 proc., mWIG40 o 0,3 proc., a sWIG80 o 0,42 proc. Obroty wyniosły 855 mln zł.