Rogalski: Czy do czwartkowego spotkania rzeczywiście dojdzie?

Marek Rogalski
Marek Rogalski/Forsal.pl
Jeżeli spojrzymy na dzisiejszą wypowiedź rzecznika niemieckiego resortu finansów, którego zdaniem drugi pakiet pomocowy dla Grecji powinien być oparty o kompromis z Europejskim Bankiem Centralnym i Międzynarodowym Funduszem Walutowym, a także wcześniejsze słowa kanclerz Angeli Merkel, iż wybierze się na spotkanie tylko wtedy, kiedy będzie pewna, że przyniesie ono jakieś wiążące decyzje ws. Grecji, to można mieć spore obawy o to, czy nie czeka nas kolejna zmiana terminu szczytu szefów państw strefy euro.

Kolejne przełożenie terminu będzie jednak złym sygnałem dla rynków. Bo pokaże, że europejska dyplomacja jest bardzo słaba, a politycy nie mają tak naprawdę wiarygodnego i kompromisowego planu dla Grecji. Na razie obie strony stanęły po swoich stronach barykady. Niewykluczone, że europejscy politycy zaczynają się bać, czy proponowane przez nich rozwiązania zakładające udział sektora prywatnego w pomocy dla Grecji, sprowadzą na nich nowe problemy. Bo J.C.Trichet dał przecież do zrozumienia, iż powinni oni zagwarantować też ewentualną pomoc finansową dla greckich banków, które najpewniej trzeba będzie dokapitalizować, jeżeli ECB odetnie im finansowanie (nie przyjmując greckich obligacji pod zastaw pożyczek). Sytuacja jest więc, coraz bardziej patowa i coraz trudniej jest prognozować rozwój wypadków w najbliższych dniach.

W kraju o godz. 14:00 poznaliśmy dane GUS nt. średniej płacy, która wzrosła w czerwcu do 5,8 proc. r/r – widać, że firmy zaczynają pomału ulegać żądaniom płacowym i najpewniej fakt ten będzie w najbliższym czasie uważnie monitorowany przez Radę Polityki Pieniężnej. Niemniej, jeżeli jutrzejsze dane o produkcji przemysłowej będą słabsze od prognoz (5,8 proc. r/r w czerwcu), to ryzyko ewentualnego pojawienia się drugiej rundy inflacji będzie bardzo niskie i RPP nie będzie zobowiązana do podnoszenia stóp procentowych na jesieni. Z kolei o godz. 15:00 napłynęły nieco zaskakujące dane z USA, które doprowadziły do chwilowego osłabienia się dolara – w maju odnotowano odpływ kapitałów z USA rzędu 67,5 mld USD – jeszcze miesiąc wcześniej był to wpływ w kwocie 66,6 mld USD. W kontekście obaw związanych z ratingiem USA, taki odczyt mógł wzbudzić pewne obawy. Po godz. 16:00 agencja Fitch wydała oświadczenie, że rating USA może zostać umieszczony na liście obserwacyjnej z opcją jego obniżki, jeżeli USA nie podniosą limitu swojego zadłużenia po 2 sierpnia. Wcześniej i to mocniejsze komunikaty wydały agencje S&P i Moody’s. Reakcja na rynku była jednak ograniczona. Część inwestorów liczy na to, że Kongresmeni są bliżej, niż dalej osiągnięcia porozumienia, co rano nieoficjalnie sugerowała telewizja ABC News.

EUR/USD: Poziom 1,40 nie został dzisiaj złamany, a w ostatnich godzinach doszło do przetestowania wymienianej rano strefy oporu 1,4070-1,4100. Niemniej trudno znaleźć uzasadnienie dla ewentualnych wzrostów, dopóki temat grecki nie pozostaje rozwiązany. Analiza techniczna również nie daje ku temu mocnych sygnałów, sugerując raczej kontynuację spadków. Tym samym w kolejnych godzinach powinniśmy zmierzać w stronę 1,3950-80 wskazywanych rano jako wsparcie. Złamanie tych poziomów otworzy drogę do ataku na 1,3835-60, co powinno mieć miejsce w tym tygodniu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj