Bank Szwajcarii interweniuje. Kurs franka leci w dół

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 sierpnia 2011, 10:19
Szwajcaria na tle z banknotów, fot. Stephen Finn
Szwajcaria na tle z banknotów, fot. Stephen Finn /ShutterStock
Umacniający się w olbrzymim tempie frank zmusił Narodowy Bank Szwajcarii do interwencji. Wywołało to natychmiastowe ochłodzenie nastrojów na rynku i spadek kursu CHF/PLN.

Po godzinie 11:00 kurs franka szwajcarskiego wynosił 3,62 zł, tracąc 2,23 proc. wobec poziomu z otwarcia (3,72 zł). Po godzinie 13:00 kurs franka wzrósł do 3,64 zł. Wcześniej, ok. godz. 9.00 jego kurs osiągnął nowy rekord - 3,746 zł.

Narodowy Bank Szwajcarii przyznał, że frank jest przewartościowany, a jego gwałtowne wahania mogą negatywnie odbić się na całej gospodarce Szwajcarii. "Jednym z pierwszych posunięć SNB jest zawężenie docelowego przedziału 3-miesięcznej stopy LIBOR z dotychczasowych 0,00-0,75 proc. do 0,00-0,25 proc. Zapowiedziano jednocześnie kolejne ruchy mające na celu zwiększenie płynności na rynku, jednocześnie przedstawiciele SNB będą uważnie monitorować kurs waluty" - wyjaśnia Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

>>> Zobacz aktualny kurs CHF/PLN

"W środę rano kurs EUR/CHF spadł poniżej poziomu 1,08 i nie można wykluczyć, że to było minimum w trendzie spadkowym. Bank Szwajcarii wydał bowiem bardzo zdecydowany komunikat i wprowadza szereg zmian w polityce, a wszystkie mają na celu osłabienie franka" - twierdzi Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers.

Jego zdaniem, jeśli nie uda się powstrzymać wzrostu rentowności obligacji włoskich i hiszpańskich, Bank Szwajcarii będzie miał trudne zadanie.

>>> Czytaj też: Oto pięć powodów drożejącego franka

Na sytuację na rynku walutowym mają też wpływ plotki na temat możliwej interwencji Banku Japonii -jen, obok franka, jest uznawany za tzw. bezpieczną przystań, do której uciekają inwestorzy szukając schronienia przed zawirowaniami na rynkach finansowych. "Na rynku spekuluje się, iż możliwym terminem interwencji byłby piątek, kiedy to kończy się dwudniowe posiedzenie Banku Japonii. Moim zdaniem może być to jednak wcześniejszy termin. Jeżeli zestawimy działania SNB i BOJ, to otrzymamy dość mocną interwencję, która może na jakiś czas zahamować aprecjację franka i jena" - ocenia Marek Rogalski.

Analityk dodaje, że To na jak długo takie działania wystarczą, będzie jednak zależeć od informacji, jakie będą napływać z USA i strefy euro.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj