Orłowski: Odrzucenie pomysłu euroobligacji to dobra wiadomość dla Polski

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 sierpnia 2011, 12:15
Pieniądze For. Shutterstock
Pieniądze For. Shutterstock/ShutterStock
Odrzucenie przez Niemcy i Francję pomysłu wprowadzenia euroobligacji, wspólnych dla całej strefy euro, to dobra wiadomość dla polskiej gospodarki - uważa prof. Witold Orłowski, ekonomista z Rady Gospodarczej przy premierze.

Koncepcja euroobligacji oznaczałaby, że kraje wypłacalne, czyli Niemcy i Francja, gwarantowały spłatę długów zaciąganych przez inne państwa strefy euro. Byłyby one zaciągane we wspólnym imieniu. Nie byłoby już długu pożyczanego przez Grecję, czy Portugalię, tylko przez wszystkie kraje strefy euro. Z punktu widzenia Grecji czy Portugalii to bardzo wygodna koncepcja. Kraje te miałyby zapewnione niskie stopy procentowe i łatwy dostęp do pieniędzy, niezależnie od ich sytuacji.

>>> Czytaj też: Rodzi się francusko-niemiecka nowa Unia

Natomiast pojawia się pytanie, czy kraje te kontynuowałyby prace na rzecz wyjścia z pułapki zadłużenia, czy też odwrotnie zadowoliłyby się tym, że mają dostęp do taniego kredytu, gwarantowanego tak naprawdę przez Niemcy. Czy to nie doprowadziłoby do przesunięcia w czasie problemu, aż do momentu, kiedy Niemcy nie byłyby w stanie spłacać długów, które zostałyby w ten sposób pozaciągane we wspólnym imieniu? Długookresowo to zła rzecz. Krótkookresowo - rynki finansowe, inwestorzy są zainteresowani spokojem i zyskami; byliby szczęśliwi, gdyby Niemcy zagwarantowały długi wszystkich krajów strefy euro. Przez najbliższe kilka lat Niemcy byłyby w stanie to spłacić i giełdy na tym mogłyby zarabiać.

>>> Czytaj też: To Europa Wschodnia może najwięcej stracić na kryzysie strefy euro

Dla nas pomysł wprowadzenia euroobligacji, wspólnych dla całej strefy euro, byłby szczególnie niedobry. Dawałby szaloną premię i fory krajom, które są w strefie euro i mają długi tak naprawdę żyrowane przez Niemcy, w stosunku do krajów, które tak jak Polska muszą walczyć o swoją pozycję. Krótko mówiąc, inwestor mając do wyboru dług Portugalii, czy Hiszpanii, ale podżyrowany w 100 proc. przez Niemcy, wolałby takie obligacje kupić, niż polskie. Nawet gdyby nasza sytuacja była o niebo lepsza, niż portugalska, czy grecka. A to oznaczałoby dla nas znacznie wyższe stopy procentowe oraz wyższe koszty.

>>> Czytaj też: Merkel i Sarkozy: Chcemy rządu gospodarczego strefy euro

Koncepcja euroobligacji byłaby dobra, gdyby Niemcy potrafiły narzucić wszystkim krajom strefy euro swoje zasady prowadzenia polityki finansowej. W momencie, kiedy nie są w stanie tego robić, to oczywiście pomysł ten byłby daniem forów tym, którzy nieodpowiedzialnie zadłużają się kosztem tych, którzy starają się być odpowiedzialni.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj