Piątkową sesję europejskie parkiety kończyły niewielkimi zwyżkami. Publikacja dobrych danych o wzroście liczby miejsc pracy w amerykańskim sektorze pozarolniczym, spowodowała jedynie krótki impuls wzrostowy, który szybko stracił na znaczeniu i sytuacja wróciła do normy. A normą były zwyżki nie przekraczające 0,4-0,7 proc. WIG20 zdobył się na wzrost o niecałe 0,8 proc. Dynamiczna fala wzrostowa ze środy i czwartku straciła więc impet i to w okolicznościach, w których powinien on być co najmniej utrzymany. Seria pozytywnych informacji dotyczących amerykańskiej gospodarki trwa, ale nie wystarcza na dłuższy ruch indeksów w górę. I pewnie nie wystarczy, dopóki inwestorzy będą pod presją problemów europejskich.

Nowe informacje z tego obszaru mieli szansę poznać inwestorzy zza oceanu jeszcze w piątek, i to one popsuły im nastroje do tego stopnia, że sesja na Wall Street zakończyła się spadkiem indeksów. Dow Jones zniżkował co prawda tylko o 0,2 proc. ale S&P500 stracił już 0,8 proc. Zatrzymanie się zwyżki w okolicach 1155 punktów nie rokuje najlepiej. Kolejne szczyty osiągane przez indeks od kilku tygodni znajdują się coraz niżej, a to oznacza dominację tendencji spadkowej. Indeks nie zdołał jej przełamać po serii pozytywnych sygnałów z gospodarki i trudno to odczytać jako przejaw siły rynku.
Inwestorzy boją się Europy. I trudno się dziwić, że przestraszyli się jej także w piątek. Agencja Fitch obniżyła rating Hiszpanii i Włoch. Na celowniku znalazły się Belgia i Węgry. Obniżane są także oceny wiarygodności banków portugalskich i brytyjskich. Pojawiły się szacunki mówiące, że zaangażowanie amerykańskich instytucji finansowych w europejskie aktywa wątpliwej jakości może sięgać nie 40 mld dolarów, jak niedawno sądzono, ale 240 mld dolarów. I wreszcie w sobotę do prasy przeciekły krytyczne opinie przedstawicieli Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Unii Europejskiej i Europejskiego Banku Centralnego, mówiące o nie dość konsekwentnej realizacji programu oszczędności i konieczności podjęcia głębszych reform przez Grecję. To budzi niepewność w kwestii przesądzonej, jak się niedawno wydawało, uruchomienia kolejnej transzy pomocy.

Dziś w Azji nastroje były zróżnicowane. Na godzinę przed końcem handlu po 0,8-1 proc. zyskiwały wskaźniki w Singapurze i Indiach, zaś po 0,5 proc. traciły indeksy w Hong Kongu i Korei. Po tygodniowym świętowaniu w Szanghaju notowano spadki o 0,4-0,7 proc.

Zaskakujące jest poranne zachowanie się kontraktów na amerykańskie indeksy, które idą w górę o ponad 1 proc. Podobnie zachowują się także pochodne na CAC40 i DAX. To wskazuje na możliwość byczego początku handlu w Europie. Powodem kontraktowego optymizmu jest prawdopodobnie decyzja o przejęciu przez rząd Belgii „swojej” części banku Dexia. Jego podział uzgodniły w niedzielę przedstawiciele Belgii, Francji i Luksemburga. Wynik wyborów parlamentarnych nie wpłynie na naszą giełdę.