Szweda: W Europie wzrosty dzięki słowom, na GPW dzięki wyborom

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 października 2011, 09:05
Emil Szweda, analityk Noble Securities
Emil Szweda, analityk Noble Securities/Forsal.pl
O ile w piątek rynki w Europie i w USA straciły impet, o tyle nowy tydzień może przynieść dalsze zwyżki. Paliwem są słowa europejskich polityków, którzy zrobią "wszystko co konieczne" by zatrzymać kryzys. Ale szczegółowego planu nie mają.

Na razie planem okazuje się gra na zwłokę. Na wspólnej konferencji prasowej prezydenta Francji i kanclerz Niemiec, która odbyła się w weekend, Nicholas Sarkozy powiedział, że do końca miesiąca powstanie szczegółowy plan dokapitalizowania europejskich banków, a 3 listopada ma on zostać przedstawiony na szczycie G20.

Nadal oficjalnie nie wiadomo zbyt wiele. W słowach Sarkozy'ego zabrakło tym razem zapewnień, że Grecja nie zbankrutuje. Można więc domniemywać, że plan będzie zakładał upadłość Grecji i konieczność dokapitalizowania tych europejskich banków, które najmocniej na tym bankructwie ucierpią. Symbolem takiego działania może być równolegle prowadzona sprawa Dexii - belgijsko-francuskiego banku, który zostanie podzielony i przejdzie pod własność państw, by w ten sposób uniknąć bankructwa. Wiadomo, że system finansowy jest tak mocny jak jego najsłabsze ogniwo (czego najlepszym dowodem była katastrofa po upadku Lehmana), zatem uratowanie Dexii i zapewnienie jej środków na pokrycie depozytów, można odebrać pozytywnie w krótkim terminie.

Sądząc po reakcji rynków, zarysy planu, czy może sam pomysł, by jego szczegóły odłożyć o trzy tygodnie, podoba się inwestorom. Kontrakty na S&P rosną dziś rano o ponad 1 proc., zwyżki obserwujemy też w Azji. Kospi wzrósł o 0,4 proc., a indeks giełdy w Sydney zyskiwał 0,9 proc. przed zakończeniem notowań. Natomiast po tygodniowej absencji, indeks giełdy w Szanghaju spada o 0,5 proc., co można interpretować jako skondensowaną reakcję na wydarzenia z poprzedniego tygodnia na świecie i obawy o dalszą koniunkturę w Chinach wobec sygnałów utrzymania stóp procentowych na wysokim poziomie.
W Europie możemy być świadkami niewielkich zwyżek. GPW w ubiegłym tygodniu ociągała się ze wzrostami, co mogło być wynikiem niepewności politycznej. Wstępne wyniki wyborów tę niepewność rozwiewają, zatem nie można wykluczyć pozytywnej reakcji. Jednak ona powinna się zamknąć w dziesiątych częściach procenta (w porównaniu do giełd zachodnich), ostatecznie ta niepewność polityczna nie była duża, trudno mówić o zasadniczej zmianie sceny. 

Miejsce polityków w rozważaniach inwestorów zajmą w tym tygodniu wyniki kwartalne spółek. Sezon ich publikacji rusza we wtorek po sesji (Alcoa), a analitycy oczekują wzrostu zysków średnio o 12 proc. (wobec spółek z S&P500) w porównaniu do 2010 r. Takie statystyki mogłyby przekonać inwestorów, że ostatnie spadki były jednak zbyt głębokie w stosunku do tego, co dzieje się w samych spółkach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Noble Securities
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj