Genscher: Polska mocniejszym filarem UE. Paryż i Berlin powinny słuchać jej zdania

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 października 2011, 11:41
Polska na mapie Europy Fot. Shutterstock
Polska na mapie Europy Fot. Shutterstock/ShutterStock
Po niedzielnych wyborach parlamentarnych Polska stała się jeszcze silniejszym filarem Unii Europejskiej - ocenił były szef niemieckiej dyplomacji Hans-Dietrich Genscher w artykule, opublikowanym w środę przez regionalną gazetę "Mitteldeutsche Zeitung".

Polityk uważa, że Paryż i Berlin powinny wysłuchać opinii Warszawy na temat walki z kryzysem zadłużenia w strefie euro.

Były szef niemieckiej dyplomacji pisze, że polskie wybory były "pod każdym względem godne uwagi", a ponowne zwycięstwo PO to "wielki osobisty i polityczny sukces premiera (Donalda) Tuska". "Poparcie dla Tuska oznacza również poparcie dla jego proeuropejskiego kursu. Odrzucono te siły, które wierzyły, że pozyskają głosy dzięki eurosceptycyzmowi. To sygnał, który wychodzi poza Polskę. Antyniemiecka kampania przywódcy opozycji (Jarosława) Kaczyńskiego ostatecznie mu nie pomogła, lecz zaszkodziła" - napisał Genscher.

>>> Polecamy: "Polska to potężne państwo Nowej Europy, które zakończyło okres przejściowy"

Dodał, że wynik polskich wyborów wzmacnia proeuropejskie siły w UE i ma pozytywne znaczenie dla polityki europejskiej Niemiec. "Po wyborach parlamentarnych Polska stała się jeszcze silniejszym filarem Unii Europejskiej. To oznacza wzmocnienie UE. Wybory były też jednak wskazówką dla rządów w Paryżu i Berlinie. Potwierdzono bowiem znaczenie Trójkąta Weimarskiego, który składa się z Francji, Niemiec i Polski, a który długo spychany był na dalszy plan. Dlatego naradzając się nad walką z kryzysem zadłużenia Paryż i Berlin powinny słuchać także zdania Polski" - ocenił Genscher.

Zauważył, że Polska, największy nowy kraj członkowski UE wywodzący się z dawnej strefy sowieckiego panowania, ma do odegrania ważną rolę w dyskusji o walce z kryzysem w eurolandzie, bo jej postawa może też wpłynąć na inne kraje regionu. "Biorąc pod uwagę tendencje, które obserwujemy obecnie na przykład na Słowacji, jest to sprawa nie tylko ważna, ale nagląca" - uważa były szef niemieckiej dyplomacji.

>>> Czytaj też: Rząd Słowacji upadł, bo chciał pomóc w ratowaniu Grecji

"W pierwszych dziesięcioleciach istnienia Wspólnoty Europejskiej mówiono o motorze francusko-niemieckim. Teraz należy dodać do niego polski motor. Nie chodzi o to, by te trzy kraje rościły sobie prawo narzucania swego zdania innym, ale rozumiały swoją rolę jako siła napędowa europejskiej dynamiki" - ocenił Genscher. 

>>> Czytaj też: Moody's alarmuje: Polska musi mieć "plan awaryjny", gospodarkę czekają szoki

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj