Przasnyski: Stabilizacja za bilion albo dwa

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 października 2011, 17:46
Roman Przasnyski, analityk Open Finance
Roman Przasnyski, analityk Open Finance/Inne
Nastroje na giełdach wciąż zmieniają się w rytm spekulacji dotyczących planów wychodzenia z europejskiego kryzysu. Dane makroekonomiczne i wyniki amerykańskich spółek są jedynie mniej znaczącym dodatkiem.

Wtorkowe doniesienia o rzekomym uzgodnieniu przez Niemcy i Francję wzmocnieniu Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej do 2 bln euro stanowiły dla byków z Wall Street impuls do dynamicznej zwyżki. Ten optymizm w niewielkim stopniu przeniósł się w środę na europejskie parkiety. Indeksy w Paryżu, Frankfurcie i Londynie zyskiwały na otwarciu po około 0,5 proc. Po przedpołudniowej zwyżce do 1,5 proc., inspirowanej skokiem kontraktów na amerykańskie indeksy, przez większą część dnia zyskiwały po 0,6-1 proc. Nastroje zmroziła nieco wypowiedź Wolfganga Schaeuble o tym, że Fundusz powinien zostać zwiększony do maksimum biliona euro, a udział w nim Niemiec nie powinien wzrosnąć powyżej uzgodnionego już poziomu 211 mld euro.

Indeksy na warszawskiej giełdzie zaczęły sesję od zwyżki 0,4-05 proc. Do wczesnego popołudnia nasi inwestorzy ściśle trzymali się wskazówek płynących z Frankfurtu. Po pierwszej godzinie handlu WIG20 znalazł się nieznacznie pod kreską. Jeszcze przed południem miał miejsce dynamiczny ruch w górę, w wyniku którego wskaźnik naszych największych spółek znalazł się ponownie powyżej poziomu 2300 punktów, rosnąc o 0,9 proc. Bykom nie udało się tej zdobyczy utrzymać zbyt długo. Po dwóch godzinach przyszło osłabienie i indeks znów otarł się o poziom wtorkowego zamknięcia.

Początkowo zmiany kursów akcji w gronie największych spółek nie przekraczały 1 proc. Później stawka zaczęła się różnicować. Liderem były papiery Lotosu i Banku Handlowego, rosnące wczesnym popołudniem po ponad 3 proc. Po około 1,5 proc. w górę szły walory PKO, PZU i Telekomunikacji Polskiej. Spadkowiczom przewodziły akcje GTC, tracące 2,5 proc. oraz BRE, PGE i PGNiG, zniżkujące po 1,5 proc. W przypadku PKN Orlen i KGHM zmiany nie przekraczały kilku dziesiątych procent.

Po południu korelacja między Warszawą a głównymi giełdami europejskimi przestała działać. W czasie gdy DAX odrabiając straty po chwilowym osłabieniu rósł o ponad 1 proc., WIG20 wciąż bronił się przed zejściem pod kreskę. Dane makroekonomiczne nie stanowiły impulsu do większych zmian. Zaskakująco wysoki wzrost produkcji przemysłowej w Polsce o 7,7 proc. nie spowodował żadnej reakcji na naszym rynku. Podobnie było po publikacjach zza oceanu. Liczba pozwoleń na budowę domów wyniosła 594 tys. i była niższa od oczekiwań. Sięgająca 658 tys. liczba rozpoczętych budów okazała się znacznie wyższa niż się spodziewano. Nastroje na naszym kontynencie zaczęły się pogarszać po rozpoczęciu handlu na Wall Street, gdzie indeksy traciły po kilka dziesiątych procent.

Wskaźnik naszych największych spółek zakończył dzień zwyżką o 0,3 proc., WIG wzrósł o 0,33 proc., mWIG40 o 0,65 proc., a sWIG80 o 0,18 proc. Obroty wyniosły 760 mln zł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Open Finance
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj